Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z mięsem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z mięsem. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 stycznia 2020

Cześć!

I w tym momencie zaskoczę Was, jak nigdy :) Mam dla Was przepis na pyszne, soczyste spring rollsy, które dodadzą Wam trochę energii i pozwolą pozytywnie nastawić się na tę zimę (której tak naprawdę niemal nie odczuwam, bo są u nas typowo jesienne klimaty). Gotowi na spora dawkę witamin, chrupiących warzyw i pysznego sosu z mango?


Do przygotowania farszu na sajgonki potrzebujesz:

  • około 10 arkuszy papieru ryżowego,
  • pół białej cebuli,
  • około 300 g mięsa z kurczaka/indyka (marynujemy w curry, sosie sojowym i pieprzu)
  • pół cukinii ze skórką,
  • jedną dużą marchewkę,
  • pół papryki czerwonej,
  • garść rukoli,
  • łyżka sosu sojowego.
Składniki na sos:
  • pół mango,
  • łyżka mleka kokosowego (stałej części),
  • sos słodko-ostry z chili.

Zamarynowane wcześniej mięso (niech marynuje się około 2-3 godzin) dodaję na mocno rozgrzaną patelnię i mieszam, aż pięknie się zetnie.



Marchew i cukinię ścieramy na tarce lub mandolinie do warzyw w charakterystyczne paseczki. Całość wrzucamy na rozgrzana patelnię i przesmażamy. Dodajemy łyżkę sosu sojowego i smażymy jeszcze przez około 2 minuty.


Cebulę kroimy w kostkę, paprykę kroimy dowolnie - ja lubię, gdy czuć jej chrupkość, dlatego jej nie przesmażam. Skroiłam ją też na mandolinie do warzyw.


Aby przygotować sos wrzuć do pojemnika blendera mango, dodaj sos słodko-ostry i łyżkę stałej części mleka kokosowego. Całość zblenduj na gładką masę.



Rukolę umyj i przygotuj ciepłą wodę pod arkusze papieru ryżowego. Gorącą/ciepłą wodę wlej do głębokiego talerza. Mocz w nim arkusze papieru i następnie ułóż papier na desce do krojenia. Nałóż składniki podobnie, jak robi się to w przypadku naszych polskich krokietów.



Sos z mango możesz dodać do środka rollsów lub moczyć gotową przekąskę w takim sosie. Ty decydujesz!

Moje arkusze papieru ryżowego były bardzo małe - szczerze mówiąc myślę, że praca na większych arkuszach jest o wiele prostsza, ale czego się nie robi dla takiej przekąski :) Po kilku pierwszych zawijasach doszłam do lekkiej wprawy i wiedziałam już gdzie złapać i co docisnąć, aby arkusze nie porwały się a farsz nie wyleciał.


Spring rollsy są bardzo popularną przekąską, ale robiłam je dopiero pierwszy raz. Wiem już, że zdecydowanie będę chciała to powtórzyć, bo możliwości jest tutaj mnóstwo. Tak naprawdę jeśli chodzi o farsz to ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia i nasze upodobania jeśli chodzi o smaki. Widziałam już wiele przepisów, w których łączono owoce z mięsem i warzywami. Wsadzano do środka liście mięty, bazylii a nawet pokrzywy!


A Wy? Przygotowywaliście już kiedyś spring rollsy? Jak szło Wam zawijanie? Będziecie próbować jeszcze raz czy raczej odpuszczacie? Jakie dodatki w spring rollsach lubicie najbardziej?

wtorek, 15 października 2019

Cześć! 

Sezon na dynię w mojej kuchni trwa w najlepsze i mam nadzieję, że Wy już zdążyliście się do niej przekonać! Mam dla Was propozycję, która w innej formie zdążyła już pojawić się na blogu. Zupa krem z dyni! (poprzedni przepis tutaj). 

Kupcie dynię, kilka innych składników i zabierajcie się do gotowania! Niejednokrotnie dynia jest już w przecenie - spieszcie się :)


Mnogość smaków, piękny kolor, walory smakowe i zdrowotne. Zupa naszpikowana jest witaminami i naturalnymi antybiotykami, dlatego nie lekceważcie tego przepisu, zwłaszcza w czasie, kiedy przeziębioną osobę można spotkać na każdym kroku.

Do przygotowania tej zupy potrzebować będziecie:

  • jednej średniej dyni hokkaido (lub innej, ale to właśnie dynia hokkaido nadała takiego koloru),
  • 2 średnich cebul,
  • około 5 ząbków czosnku,
  • kawałek, około 4 cm świeżej kurkumy,
  • bulionu mięsnego lub warzywnego (około 400 ml),
  • puszka mleka kokosowego
  • curry,
  • sól,
  • pieprz,
  • suszony imbir,
  • ostra papryka,
  • ulubione orzechy (u mnie prażone orzechy laskowe, ale mogą być również włoskie, ziemne, migdały, pistacje),
  • filet z piersi indyka (opcjonalnie, my tym razem mieliśmy wersję z mięsem),
  • przyprawy do fileta: odrobina cynamonu, do smaku: ostra papryka, sól, pieprz,
  • pietruszka do dekoracji,
  • olej do smażenia (u mnie ryżowy).

  1. Dynię hokkaido można jeść razem ze skórką, dlatego dokładnie szoruję ją pod bieżącą wodą z każdej strony, kroję na mniejsze kawałki. Jeśli macie inną dynię, polecam ją umyć i obrać, a następnie pokroić.
  2. Czosnek kroimy w płatki, cebulę w piórka (może być niedbale, bo i tak wszystko później zblendujemy). W garnku rozgrzewamy odrobinę oleju, jak do smażenia, gdy będzie gorący - wrzucamy czosnek i cebulę. Przesmażamy przez około 3 minuty do zarumienienia. Następnie ściągamy na osobny talerzyk, aby się nie przypaliło.

3. Do garnka dodajemy jeszcze odrobinę oleju. Po jego rozgrzaniu wrzucamy całą dynię i przesmażamy kolejne 3-4 minuty ciągle mieszając.

4. Do dyni dodajemy około 200 ml bulionu mięsny/warzywny i całość mieszamy. Gotujemy na małym ogniu co jakiś czas kontrolując miękkość dyni. Podczas gotowania dodajemy sól, pieprz do smaku, dodajemy po łyżeczce curry, suszonego imbiru, pół łyżeczki ostrej papryki. Świeżą kurkumę obieramy, ścieramy na tarce o małych oczkach i dodajemy. Całość dokładnie mieszamy. Dodajemy mleko kokosowe (większość stałej części, rzadszą część z powodzeniem można później wykorzystać do koktajli :)).


5. Blender w dłoń i gdy dynia jest ugotowana do miękkości, całość blendujemy na gładziutką masę. Jeśli idzie zbyt opornie, dodajemy więcej bulionu, aż konsystencja będzie dla nas zadowalająca. Zupa powinna być gęsta, kremowa, jednolita. Jeśli czegokolwiek Wam w niej brakuje, doprawcie po swojemu! To tylko moje propozycje! :)

6. Zupę przekładamy na najmniejszy ogień i gotujemy jeszcze chwilę. W tym czasie filet z indyka kroimy na mniejsze paseczki, wrzucamy do miski, dodajemy przyprawy, mieszamy i wrzucamy na patelnię, np. grillową. Smażymy do lekkiego zarumienienia się mięsa.



7. Orzechy siekamy drobno. Gdy mięso będzie gotowe, zupę wykładamy do głębokich talerzy, na zupie układamy mięso, posypujemy całość orzechami, dekorujemy natką pietruszki i gotowe!


Z tego przepisu wychodzą aż 4 porcje, więc będziecie mieli obiad na dwa dni lub w jeden dzień obiad, a w drugi kolację na ciepło. Gwarantuję, że zakochacie się w tym smaku i będziecie chcieli powtórzyć tę zupę!

Smacznego!

sobota, 16 lutego 2019

Pora na moją drugą propozycję obiadową. Tym razem także zapiekany makaron, ale w wersji bez glutenu i bez nabiału. Idealna propozycja dla wszystkich alergików. Mam nadzieję, że i ten przepis przypadnie Wam do gustu! Jego przygotowanie jest naprawdę proste i nie zajmuje wiele czasu!
Do przygotowania tego dania potrzebujesz:
  • makaronu cannelloni (u mnie bezglutenowy kukurydziany) - około 15 sztuk
  • 1 średniej cebuli
  • 1 całej papryki czerwonej spiczastej
  • około 400 gramów mielonego mięsa z piersi indyka
  • 3-4 średnich pieczarek
  • ulubione przyprawy
  • sos pomidorowy z tego przepisu

Makaron cannelloni gotujemy według instrukcji na opakowaniu. Odcedzamy, przepłukujemy letnią wodą, zostawiamy do lekkiego przestudzenia.


Przygotowujemy sos pomidorowy według przepisu podlinkowanego wyżej.


Zabieramy się za przygotowanie farszu. 
  1. Cebulkę kroimy w piórka.
  2. Paprykę kroimy w kostkę
  3. Pieczarki kroimy w plasterki.
Na rozgrzaną patelnię dodajemy olej (u mnie rzepakowy), podsmażamy cebulkę około 3 minuty, dodajemy paprykę, podsmażamy kolejne 2 minuty ciągle mieszając, dodajemy pieczarki, chwilę podsmażamy. Całość ściągamy z patelni, najlepiej do miski.
Na tę samą patelnię wykładamy mielone mięso i podsmażamy, aż będzie dobre. Po tym czasie na patelnię dodajemy wcześniej przesmażone warzywa, doprawiamy ulubionymi przyprawami: u mnie sól, pieprz, sumak, ostra papryka wędzona. Mieszamy przez chwilę i ściągamy z ognia. 


Do naczynia żaroodpornego wlewam sos pomidorowy. Gotowe cannelloni nadziewam farszem i układam w naczyniu, jedno obok drugiego. Całość wsadzam do piekarnika rozgrzanego do 180 ℃ na około 20 minut.


Po zapieczeniu, całość pachnie niesamowicie mocno pomidorami - aż miałoby się ochotę powiedzieć, że mamy tutaj środek lata! 

A Wy? Lubicie przygotowywać takie dania? Czy raczej jest to dla Was spore wyzwanie? 

wtorek, 12 lutego 2019

Pora na coś nieco bardziej wytrawnego, pora na coś obiadowego! Mam nadzieję, że ten przepis jak najbardziej przypadnie Wam do gustu - to nie tylko propozycja na sam obiad. To świetny sposób na przyrządzenie nie tylko oryginalnego obiadu ale także kolacji czy nawet przekąski!


Makaron conchiglioni to nic innego, jak popularnie przez nas nazywane muszle makaronowe. Pięknie prezentują się w sosie pomidorowym, beszamelowym, z dodatkiem szpinaku, fety, czasami także pieczarek!

Czego potrzebujecie do wykonania tego przepisu?

  • 20 muszli makaronowych (makaronu conchiglioni) - polecam ugotować około 25
Sos pomidorowy:
  • 2 puszki pomidorów krojonych
  • 2 ząbki czosnku (drobno posiekane)
  • 1 łyżeczka bazylii
  • 1 łyżeczka oregano
  • 1 łyżeczka soli
  • 2 łyżki oliwy
  • pół łyżeczki cukru (może być trzcinowy)
  • odrobina pieprzu
Nadzienie:
  • 50 gramów wędzonej szynki
  • 250 gramów pieczarek
  • 250 gramów fety
  • 3 łyżki natki pietruszki
  • 2-3 łyżki masła
  • 2 szalotki
Opcjonalnie do posypania można zetrzeć parmezan.


Muszle makaronowe gotujemy al dente według instrukcji na opakowaniu - dojdą jeszcze w piekarniku, gdy będą zanurzone w sosie. Zalecam ugotowanie większej ilości makaronu, np. 25 muszelek, głównie dlatego, że niektóre z nich mogą nam się porozrywać czy "rozwalić" podczas gotowania. 


Zabieramy się za przygotowanie farszu. Szalotki pokrój w kostkę lub drobno posiekaj, fetę i szynkę pokrój w kostkę. Pieczarki przekrój na pół i pokrój w plasterki. 
Szalotkę zeszklij na maśle, dodaj do niej wędzoną szynkę i smaż przez około 4 minuty ciągle mieszając. Dodaj pieczarki i przesmażaj dalej, aż powstały sos odparuje. 
Do lekko przestudzonego farszu dodaj fetę oraz posiekaną natkę pietruszki.
Dopraw solą i pieprzem do smaku. 


Przygotowanie sosu: wszystkie składniki umieść w garnku. Całość doprowadź do wrzenia, zmniejsz ogień i gotuj przez około 10 minut od czasu do czasu mieszając. 


Przygotowany sos wlewam do naczynia żaroodpornego. Ugotowany makaron conchiglioni nadziewam przygotowanym farszem i układam w naczyniu jedno przy drugim.


Na tarce o średnich oczkach ścieram parmezan. 


Tak przygotowany makaron umieszczony w naczyniu żaroodpornym posypuję startym parmezanem.
Całość przykrywam, wsadzam do piekarnika rozgrzanego do 180 ℃, zapiekam około 20 minut.


Zapieczone w ten sposób danie roznosi po mieszkaniu niesamowity zapach pomidorów, parmezanu i pietruszki. Jeśli szukasz pomysłu na makaron muszlowy - ten sposób jego przygotowania na pewno się sprawdzi!

niedziela, 11 listopada 2018

Cześć!
Podjęłam się bardzo ważnego zadania - postanowiłam zrobić swój pierwszy pasztet, od podstaw, od początku do końca. Udało się, a ja mogę się z Wami podzielić przepisem na coś, co może zaskoczyć nie tylko Was, ale i całą Waszą rodzinę. 

A kto wie, może robienie domowego pasztetu wejdzie Wam w nawyk?


Przygotowanie jest banalnie proste i gwarantuję Wam, że zakochacie się w tym smaku! Dla wszystkich mięsożerców, którzy dodatkowo dbają o swoje zdrowie ta propozycja będzie fantastyczna. 

Do przygotowania bezglutenowego pasztetu bez jajek potrzebujesz: 
  • 500 g mielonego mięsa z indyka -> pierś, polędwica (jeśli masz swoją maszynkę do mielenia mięsa - super!)
  • 1 mała cebulka
  • sól do smaku
  • pół łyżeczki gałki muszkatołowej
  • około 150 gramów upieczonego batata 
  • suszona żurawina/ suszona śliwka/ wędzona śliwka
  • świeżo mielony pieprz (czarny lub biały)
  • szczypta ostrej papryki
  • łyżeczka suszonego rozmarynu
  • liście laurowe do dekoracji
  • świeżo zmielone siemię lniane lub babka płesznik
  • olej - z pestek winogron, ryżowy - w zależności od Waszych upodobań
WSKAZÓWKI:
  1. Nie wstawiaj piekarnika tylko po to, aby upiec 150 gramów batata, szkoda marnować tyle energii, upiecz go przy okazji pieczenia np. frytek z batata, zwykłych frytek z ziemniaków, podczas pieczenia innych warzyw lub jakiegoś dania, pozostałą część upieczonego batata możesz z powodzeniem zblendować i zamrozić.
  2. Do zmielenia siemienia lnianego użyj młynka do mielenia kawy - sprawdzi się tutaj idealnie. Nie kupuj w sklepie gotowego, mielonego siemienia lnianego, po odleżeniu już dawno straciło swoje wartości. Ja nie mogę spożywać lnu, więc zdecydowałam się tutaj dodać babkę płesznik, która ma takie same właściwości, jak siemię. To był mój pierwszy wypiek z tym dodatkiem i czuję, że się polubimy :) 

Zmielone mięso z indyka doprawiamy pieprzem i solą, całość mieszamy. Cebulkę kroimy w kostkę, szklimy na patelni. W międzyczasie rozgrzewamy piekarnik do 180° C, grzanie góra dół, z termoobiegiem.


Cebulkę dodajemy do mięsa, całość mieszamy. Dodajemy upieczonego batata, przyprawy, świeżo zmielone siemię lniane lub babkę płesznik. Całość blendujemy na gładką masę. 


Foremkę (keksówkę) posmaruj olejem i obsyp bezglutenowymi płatkami owsianymi. 


Gładką masę przełóż do foremki, dokładnie dociskając masę do dna i ścianek foremki. Całość udekoruj liśćmi laurowymi oraz suszoną żurawiną/ suszoną lub wędzoną śliwką. Wstaw do rozgrzanego piekarnika na około 40 minut. Po tym czasie pasztet wyciągamy z piekarnika, ale dajemy mu ostygnąć w keksówce. 


Pasztet wyszedł zwarty, soczysty i niesamowicie pyszny. Nie jest suchy, nie rozpada się podczas krojenia, z powodzeniem można użyć go na kanapki lub jako dodatek do jakiegoś dania na ciepło. Polecam go osobom na diecie bezglutenowej oraz osobom, które nie mogą spożywać nabiału.

Smacznego! 

czwartek, 25 października 2018

Hej!

Tym razem post pożegnalny z jednym z moich ulubionych warzyw - z cukinią. Uwielbiam ją za możliwość wykorzystania ją w wersji na słodko i na słono, w zależności od upodobań. 

Cukinia jest bogata w witaminę C, zawiera w sobie także witaminę K, witaminy z grupy B oraz karoten. Jest niskokaloryczna, świetnie sprawdzi się zapiekana i faszerowana (taka, jak tutaj), a także jako baza do brownie (tutaj). 



To, ile „ciasta” Wam wyjdzie w dużej mierze zależy od wielkości cukinii, ale nie martwcie się. Po ich usmażeniu na talerzach nic nie zostanie, a co lepsze – równie dobrze smakują na zimno :)



Składniki:
  • 1 cukinia
  • 1 jajko
  • 1 marchew
  • szczypta soli i pieprzu do smaku
  • ulubione przyprawy
  • 3 łyżki mąki (w zależności jakiej wielkości cukinia, można dodać więcej mąki, jej zadaniem jest połączenie składników)
  • nać pietruszki do dekoracji




Cukinię i marchew poszatkować, wrzucić na cedzak i odsączyć z nadmiaru wody. Przełożyć do naczynia, w którym łatwo będzie się mieszało składniki. Przyprawić solą, pieprzem i ulubionymi dodatkami. Dodać jajko i mąkę. Całość dokładnie wymieszać. Smażyć na dobrze rozgrzanej patelni na ulubionym oleju (u nas słonecznikowy). Zarumienić z obu stron.




U nas całość wystąpiła z sosem z karkówki i pietruszką. Pyszny, lekki obiad, szybki w przygotowaniu. Naprawdę warto!




A jak to jest u Was? Macie jakieś swoje ulubione przepisy? A może macie inny pomysł na wykorzystanie cukinii, czekam na Wasze komentarze!

niedziela, 26 sierpnia 2018

Takie kotleciki to jeden z moich ulubionych obiadów, niebanalne połączenie kaszy gryczanej z burakami oraz mięsa indyczego z jarmużem da Wam efekt, którego się nie spodziewaliście. Lubię takie połączenia i eksperymentowanie w kuchni. 


Kotleciki są zwarte, pełne smaku, aromatyczne i niezwykle sycące. Kasza wręcz rozpływa się w ustach, a słodkość buraka sprawia, że wciąż ma się ochotę na więcej.

Do przygotowania takiego obiadu potrzebujesz: 

  • 500 g mięsa mielonego z indyka
  • pół czerwonej cebuli
  • pół łyżeczki ziół prowansalskich
  • szczypta majeranku
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 łyżki oleju kokosowego
  • oliwa z oliwek
  • sól morska
  • 250 g małych pieczarek
  • 2 łyżki posiekanych orzechów włoskich
  • 1 pełna szklanka jarmużu
  • 1 lub 2 szklanki ugotowanej palonej kaszy gryczanej (u mnie była to jedna szklanka suchej kaszy gryczanej, którą później ugotowałam, porcja wystarczyła na dwa obiady)
  • średni upieczony burak
Piekarnik rozgrzewamy do 180° C, buraka obieramy ze skórki, kroimy na mniejsze kawałki, wsadzamy do rozgrzanego piekarnika na około 20 minut. Powinien być dość miękki, ale nie rozlatujący się w rękach. Gdy burak trochę przestygnie zetrzyj go na tarce o małych oczkach. 

Do miski wsadź mielone mięso, pokrojoną w drobną kostkę cebulkę, posiekany czosnek, drobno posiekane orzechy włoskie. Liście jarmużu umyj, przelej wrzątkiem i posiekaj na bardzo drobne kawałki - jarmuż dodaj do miski z mięsem i innymi dodatkami. Dodaj przyprawy: sól do smaku oraz zioła prowansalskie. 


Połącz składniki i formuj kotleciki - nie rób ich za grubych, bo wtedy będą musiały robić się o wiele dłużej. 


Kotleciki możesz usmażyć na patelni na małej ilości tłuszczu lub upiec w piekarniku. Obie wersje są jak najbardziej dobre. Wiadomo, że wersja pieczona w piekarniku będzie jeszcze zdrowsza, ale czasami przecież można pozwolić sobie na smażone mięso :)


W międzyczasie gotujemy kaszę gryczaną paloną. Ja gotuję ją na sypko, z odrobiną tłuszczu i soli. W sieci jest naprawdę wiele przepisów na idealną kaszę gryczaną, skorzystajcie z jakiegoś! Wiem, że wiele osób nie lubi zapachu i smaku kaszy gryczanej palonej, dlatego z powodzeniem możecie tutaj użyć tej w wersji niepalonej. Kasza gryczana ma w sobie wiele dobrego - naturalny błonnik, potas, białko, witaminy z grupy B, fosfor, magnez, cynk... Mam wymieniać dalej? :)


Ugotowaną kaszę łączymy z burakami, dodajemy sól, majeranek, wyciśnięty przez praskę czosnek oraz dwie łyżki oliwy z oliwek. 


Przyszedł czas na pieczarki: umyj i osusz, rozgrzej patelnię i dodaj do niej olej kokosowy. Wrzuć pieczarki, dopraw solą. Smaż, co chwilę mieszając, gdy będą zarumienione - ściągnij z patelni.



Przygotowanie takiego obiadu zajmuje naprawdę chwilę, nie jest pracochłonne a składniki są wszędzie łatwo dostępne. Mam nadzieję, że taka wersja obiadu z mięsem się Wam spodoba i spróbujecie nowych smaków.