Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na słodko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na słodko. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 października 2021

 Cześć!

W dzisiejszym wpisie chciałabym przybliżyć Wam nieco temat świeżo wyciskanych soków - niezależnie od tego czy posiadacie w domu wyciskarkę, czy też skusicie się na świeży sok na mieście, poznajcie ich zalety!


Czy sok z wyciskarki jest zdrowy?

Ciężko ograniczać się do powiedzenia tak lub nie jednoznacznie, bo w dużej mierze tutaj trzeba brać pod uwagę fakt stanu zdrowia osoby, która chce taki sok wypić. Na świeżo wyciskane soki powinny uważać przede wszystkim cukrzycy oraz osoby z alergiami pokarmowymi - dla nich wypicie takiego soku może skończyć się naprawdę źle.

Dla osób, które są zdrowe, takie soki będą prawdziwą bombą witaminową. Doskonale poprawią odporność, w szybki sposób dostarczą potrzebnych witamin, minerałów, poprawią humor, koncentrację. Czy warto? Na to pytanie każdy powinien sam przed sobą odpowiedzieć.

Obecnie wybór wyciskarek jest ogromny i zdaję sobie sprawę, że zdecydowanie się na jakiegoś konkretnego producenta i model to wyzwanie. W wielu rankingach pojawia się Hurom (https://hurompolska.pl/wyciskarka-do-soku/), korzystam z jednej z ich wyciskarki i muszę przyznać, że wypełnia swoje zadania wzorowo :)

Sok z wyciskarki wolnoobrotowej w uogólnieniu jest zdrowy - wyciśnięty z owoców i warzyw często jest w stanie dostarczyć nam witamin, których nie spożylibyśmy w takich ilościach, gdyby nie sok. Nie wyobrażam sobie zjeść 1kg jabłek, 0,5kg buraków, kłącza imbiru i garści jarmużu - w soku da się to wszystko przemycić!


Jak pić soki z wyciskarki?

Po przygotowaniu soku najlepiej jest wypić go jeszcze tego samego dnia, maxymalnie dnia następnego. Już po procesie wyciśnięcia soku z owoców czy warzyw rozpoczyna się proces utleniania, im później wypijemy sok, tym mniejsza szansa na przyswojenie wszystkich wartości odżywczych. Rekomenduję przygotowywanie takiej ilości soku, aby móc go wypić w ciągu jednego dnia. 

Aby maxymalnie wykorzystać to, co udało nam się wycisnąć dobrze jest pić sok powoli - delektując się początkowym i końcowym smakiem. Już w jamie ustnej zaczyna się proces trawienia, dlatego sok wymieszany ze śliną trafiając do żołądka będzie miał o wiele lepsze działanie, niż sok, który wypijemy duszkiem naprędce.

Ile soku z wyciskarki pić dziennie?


Oczywiście świeżo wyciskane soki to możliwość szybkiego dostarczenia do organizmu energii, witamin, minerałów - ale należy pamiętać, aby nie przesadzać z ilością wypijanego dziennie surowego soku. Wypicie na raz 1l soku może spowodować odwrotny od zamierzonego, skutek. Pojawi się biegunka a nawet wymioty. Lepiej dozować sobie taką przyjemność - jedna szklanka dziennie będzie w mojej ocenie wystarczająca.


Czy sok z wyciskarki można przechowywać?

Po wyciśnięciu soku możesz go przechowywać w lodówce maxymalnie 48 godzin. U mnie jeszcze nie doszło do takiej sytuacji, bo zawsze staram się, aby powstało tyle soku, że będę go w stanie spożyć w ciągu jednego dnia. Jeśli jednak przygotowałeś większą ilość soku - przelej go do czystego słoika lub butelki i szczelnie zakręć, aby do środka nie dostawało się powietrze.

Do przechowywania soku (do max 48h) możesz wykorzystać także pojemniki próżniowe, które w znaczy sposób ograniczą utlenianie się soku.

Świeżo wyciśnięte soki można także pasteryzować i mrozić, ale myślę, że do tego powinien powstać zupełnie osobny wpis :)

Macie w swojej kuchni wyciskarkę wolnoobrotową? Korzystacie z niej? Moja stoi ciągle na blacie roboczym, aby była w zasięgu wzroku, bo wiem, że gdybym jej nie widziała - nie byłaby w użyciu. 

Lubię świeżo wyciśnięte soki i staram się je robić regularnie 2-3 razy w tygodniu.

poniedziałek, 27 września 2021

 Cześć!

Dzisiaj mam dla Was krótki przepis na najlepsze pod słońcem placuszki bananowe. To idealna propozycja na leniwe weekendowe śniadanie albo przekąskę do pracy. W mojej ocenie właśnie takie małe rzeczy sprawiają, że dzień może stać się wyjątkowy.


Przepis na placuszki bananowe

Produkty potrzebne do przygotowania placuszków z bananów:
  • 2 średniej wielkości banany (jeśli masz zapomniane, czarne banany w kuchni - idealnie się do tego sprawdzą, stawiałabym na te bardziej dojrzałe),
  • 2 jajka,
  • 250 g mąki pszennej,
  • 1 łyżka cukru/ innego sypkiego słodzika,
  • 150 ml mleka, 
  • szczypta cynamonu,
  • płaska łyżeczka proszku do pieczenia,
  • DODATKOWO - olej do smażenia.

Jeśli nie chcesz bawić się w późniejsze zmywanie wielu naczyń/misek - zblenduj wszystkie składniki na gładką masę. Jeśli jednak lubisz się ubabrać - rozgnieć widelcem banany na gładką papkę, dodaj resztę składników i wymieszaj do połączenia. 

Rozgrzej patelnię, dodaj odrobinę oleju do smażenia. Ja zazwyczaj dodatkowo muskam patelnię pędzelkiem silikonowym, aby tłuszcz był równomiernie rozprowadzony.

Jeśli masa jest za rzadka - dodaj mąki. Ponownie wymieszaj. 
Jeśli masa jest za gęsta - dodaj mleka. Ponownie wymieszaj.

Konsystencja powinna odpowiadać gęstej śmietanie/gęstemu jogurtowi.

Na rozgrzaną patelnię łyżką nałóż porcje i smaż do zarumienienia z obu stron. 

Bananowe placki na śniadanie

Tak usmażone placuszki układam na talerzu i dekoruję ulubionymi dodatkami. U mnie w tym przypadku to jogurt wiśniowy, świeże borówki, masło orzechowe w dwóch smakach i masa proteinowa o smaku białej czekolady. Dodatki możesz dobierać dowolnie, w zależności od Twoich preferencji i możliwości. Rozsmakuj się w pysznych, leniwych śniadaniach, wykorzystaj ciemne banany, które swoim smakiem od razu skradną Twoje serce :)

wtorek, 29 grudnia 2020

 Cześć!

Witam Was po sporej przerwie w postach na blogu. Wszystko ma swój czas, więc oto jestem ponownie :)

Mam nadzieję, że Wasze święta były udane pod kątem wypieków, spędzenia wolnego czasu. Mam nadzieję, że wszystkie prezenty były trafione i jesteście zadowoleni.

 

W mojej kuchni nie było dużego szaleństwa w tym roku, ponieważ spotykaliśmy się z małym gronie. Na te święta przygotowałam drożdżówki z makiem. Udało mi się nawet samodzielnie przygotować masę makową - jest to o wiele, wiele prostsze, niż wcześniej myślałam. Od tej pory zawsze będę przygotowywać ją w domu - nie jest to zajęcie czasochołonne, ale daje dziką satysfakcję z możliwości dopasowania jej do siebie. U mnie np. nie pojawiają się rodzynki, a jedynie suszona żurawina.



Tradycyjnie nie mogło zabraknąć pierniczków/kruchych ciasteczek. W tym roku pierniczki upiekłam tylko raz, za to dwie blachy ciasteczek imbirowych. Chciałam spróbować czegoś innego i oto są. Kruche, lekko korzenne, ale nadal z mocno wyczuwalnym imbirem. Jeśli ktoś gustuje w takich smakach to będzie dla niego idealne rozwiązanie na kruchą przekąskę.


A tutaj mały backstage z przygotowywania ciasteczek. W te święta postawiłam na spokój ducha i nie stresowanie się przygotowaniami. Myślę, że wyszło mi to całkiem nieźle, mimo, że drożdżówki z makiem wykonywałam po raz pierwszy - niebo w gębie.

W Wy? Co ciekawego piekliście na te święta? Może pojawiło się u Was coś nowego? Zostaliście przy tradycyjnych przepisach czy może eksperymentowaliście?

czwartek, 28 maja 2020

Cześć!

Mam dla Was jeden z najprostszych i najszybszych przepisów na domowe lody bananowe. Mam nadzieję, że ten smak i kremowa konsystencja przypadną Wam do gustu i będziecie się nimi rozkoszować tak samo, jak ja i moja rodzina :)

Dobierając dodatki do Waszych preferencji stworzycie istne niebo w gębie.



Do przygotowania tych przepysznych domowych lodów potrzebujesz:

  • dwóch mocno dojrzałych bananów (takich, których skórka powoli robi się już czarna),
  • pasty tahini (opcjonalnie, może być także masło orzechowe, pasta ze słonecznika i inne),
  • około 1/2 szklanki napoju roślinnego (lub zwykłego mleka) - ilość często trzeba dostosować do wielkości bananów
  • dodatki: u mnie świeży rabarbar i suszone daktyle (możesz dodać przyprażony słonecznik, pestki dyni, cynamon, wszystko, na co masz ochotę :))
 

Banany obierz i pokrój/połam w części, umieść w pudełku, które nadaje się do zamrażarki. Do bananów dodaj pastę tahini lub inne masło z ulubionych orzechów. Wsadź do zamrażarki na minimum 24h.


Następnego dnia banany z pastą przełóż do naczynia, w którym całość będziesz blendować. Dolej pół szklanki napoju roślinnego. Możesz odczekać jakieś 3-4 minuty, aby nie blendować bananów jak kamieni, ale nie jest to konieczne, jeśli masz dobry blender. Banany powinny dać się blendować na gładką masę. Całość dokładnie zmiksuj na gładką masę.


Lody są gotowe do spożycia od razu po zblendowaniu i dość szybko (szybciej, niż tradycyjne lody z pudełka) się topią, więc należy mieć to na uwadze przy wcześniejszym wykładaniu lodów. Najlepiej po prostu zblendować je od razu przed podaniem.


Tak przygotowane lody udekoruj ulubionymi dodatkami. U mnie pod ręką był akurat świeży rabarbar i suszone daktyle, które dodatkowo można żuć, więc to urozmaica konsystencję. Dodaj prażone ziarna słonecznika, uprażone pestki dyni, cynamon, startą na tarce gorzką czekoladę i ciesz się domowym deserem, który zachwyci całą rodzinę!

Mam nadzieję, że ten szybki przepis na stałe zagości w Waszym domu, zwłaszcza podczas tych cieplejszych dni, które przecież wciąż przed nami! :)

Robicie domowe lody, czy raczej nie lubicie takich eksperymentów? A może macie ulubione przepisy? Z chęcią się im przyjrzę :)

poniedziałek, 11 maja 2020

Cześć!
U Was też niemal codziennie pachnie drożdżami? U mnie ten zapach unosi się w powietrzu tak długo, że niemal zdążyłam się do niego przyzwyczaić. W czasach pandemii najważniejsze jest to, aby mimo wszystko dobrze traktować nie tylko swoją głowę, ale i ciało. Przez żołądek do serca mówią... :)



Dzisiejszy wpis jest pozbawiony jakiegokolwiek przepisu, bo przyznam szczerze, że obecnie na eksperymenty sama nie mam weny, ale posiłkuję się tym, co ktoś już wymyślił i zgrabnie przedstawił u siebie :) Wyrabiam, patrzę jak rośnie, zagniatam. Na zdjęciach wyżej buchty - połączone bokami bułeczki drożdżowe. Niebiańsko maślane, puszyste, mięciutkie. Idealne na ciepło z masłem lub dżemem.



A tutaj mamy zawijańce drożdżowe z dżemem truskawkowym domowej roboty. Wspaniałe zarówno w dniu upieczenia, jak i następnego dnia. Dla mnie jedna z lepszych przekąsek, którą udało mi się upiec na tej kwarantannie (buchty i tak wygrywają). Dość łatwe w przygotowaniu, dodatkowo można wykorzystać różne wariacje z nadzieniem: ser twarogowy na słodko, domowa nutella, masło orzechowe, pasta z makiem, możliwości jest naprawdę dużo.



Z racji tego, że w mojej zamrażarce mam ponad 1,5 kg drożdży - w mojej kuchni przyszedł także czas na drożdżowe rogaliki z dżemem z czarnej porzeczki. Dość słodkie ciasto fajnie równoważone było dzięki kwaśnemu dżemowi. Dla mnie niebo w gębie. Bardzo lubię takie połączenia. Rogaliki zniknęły jeszcze w ten sam dzień, więc wiem, że przepis mogę dodać do ulubionych :)

I tak, świeże drożdże z powodzeniem można mrozić (do pół roku), więc jeśli macie jakąkolwiek nadwyżkę, warto je zamrozić. Przyznam szczerze, że wydaje mi się, że ciasto lepiej pracuje na drożdżach mrożonych, niż na tych typowo świeżych, ale może to tylko moje odczucie :)

Zabierajcie się za wypieki, podejmijcie się czegoś, czego jeszcze nie mieliście okazji próbować. To idealny czas na domowe wypieki, żadna z obecnych chwil już więcej się nie powtórzy.

poniedziałek, 23 marca 2020

Cześć!

Dawno mnie tu nie było, ale sami doskonale zdajecie sobie sprawę, jak wygląda obecnie sytuacja na świecie. Ciężko było mi się do czegokolwiek zmotywować, ale mam dla Was przepis, dzięki któremu umilimy sobie ten czas, który i tak trzeba spędzić w domu. Coś słodkiego zawsze jest w stanie poprawić nasz humor, więc do dzieła!


Bułeczki drożdżowe z kruszonką - przepis


Do wykonania tych bajecznych bułeczek potrzebujesz:
  • 40 g świeżych drożdży,
  • 100 g cukru,
  • 2 żółtka (białka pozostaw do posmarowania bułeczek z góry),
  • całe opakowanie cukru wanilinowego,
  • 250 ml mleka,
  • 500 g mąki pszennej,
  • 70 g miękkiego masła,
  • 1/2 łyżeczki soli
I na kruszonkę:
  • 70 g mąki,
  • 50 g cukru,
  • 50 g masła.

Do ciepłego mleka dodaj drożdże, cukier, cukier waniliowy oraz żółtka. Całość dokładnie wymieszaj do połączenia składników. Dodaj mąkę, masło i sól. Całość dokładnie wymieszaj i wyrób ciasto. Miskę przykryj ściereczką i odstaw do wyrośnięcia w ciepłe miejsce na około 30-40 minut.

Podczas wyrastania ciasta przygotuj kruszonkę. Wymieszaj mąkę z cukrem i masłem. Zrób niedbałe okruchy. 



Gdy ciasto wyrośnie odrywaj po kawałku i formuj bułeczki o wybranym kształcie i wielkości. Pamiętaj, że w piekarniku one jeszcze nieco urosną, więc zachowaj odstępy. 


Uformowane bułeczki posmaruj białkiem i posyp przygotowaną kruszonką. Piekarnik rozgrzej do 170° C, ustaw na tryb z termoobiegiem. Gdy piekarnik będzie rozgrzany wstaw do niego bułeczki na około 25 minut, monitorując ich poziom przypieczenia.



Bułeczki powinny być przyrumienione. Po wyciągnięciu z piekarnika odłóż je na kratkę do chwilowego przestygnięcia. Zaparz sobie ulubioną kawę lub przygotuj herbatę i zajadaj się, relaksując i czekając, aż świat wróci do normalności.


Bułeczki świetnie smakują od razu po upieczeniu. Są delikatne, puszyste, naprawdę warte tych kilkunastu minut w kuchni. Osłodzą każdy dzień i sprawią, że na buzi choć na chwilę pojawi się uśmiech :)

czwartek, 20 lutego 2020

Cześć!

Na blogu obchodzę już drugi tłusty czwartek :) Tak było w zeszłym roku - pączki w innej odsłonie. W tym roku poszłam w nieco bardziej tradycyjną stronę - zrobiłam lane chrusty.

Przepis jest banalnie prosty i jego wykonanie również, nie ma tutaj większej filozofii - wszystko wychodzi za pierwszym razem.


Do przygotowania lanych chrustów potrzebujesz:
  • 1,5 szklanki mąki pszennej,
  • 3/4 szklanki mleka,
  • około 2 łyżek spirytusu,
  • 3 średnie lub 4 małe jajka,
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia.
To wszystko :)


W szklanej lub metalowej misce wymieszaj dokładnie trzepaczką mąkę z jajkami i mlekiem. Pamiętaj, aby wszystkie składniki były w temperaturze pokojowej. Do wymieszanych składników dodaj spirytus i proszek do pieczenia. Całość ponownie wymieszaj do uzyskania jednolitej masy.


Do garnka z szerokim dnem wlej około 400 ml oleju - u mnie rzepakowy. Rozgrzej go na dużym ogniu. Pamiętaj, że temperatura oleju musi być wysoka po to, aby chrusty nie chłonęły zbyt dużo tłuszczu. Z tego samego powodu do ciasta dodaje się spirytus :)


Gdy olej będzie widocznie rozgrzany ciasto wlej do rękawa cukierniczego i wlewając na gorący olej formuj kształty, jakie Ci tylko przypadną do gustu. To mogą być kółeczka, szlaczki, różne zawijasy - tylko wyobraźnia Cię ogranicza!




Gdy chrusty się zarumienią można przerzucić je na drugą stronę, a później na ręcznik papierowy, aby odsączyć nadmiar tłuszczu. Lekko przestudzone chrusty lane dekorujemy cukrem pudem i zajadamy ze smakiem!

piątek, 7 lutego 2020

Cześć!

Dzisiaj mam dla Was coś przepysznego, coś, co będzie idealnym uzupełnieniem zimowego wieczoru. Do tego pyszne kakao lub rozgrzewająca herbata i relaks jak znalazł :) Mam nadzieję, że ten przepis jak najbardziej przypadnie Wam do gustu i rozpieści Wasze podniebienia!


Muffinki czekoladowe bezglutenowe - przepis

Jeśli tak, jak ja uwielbiacie wszystkie, co ma w sobie czekoladę i kakao, to ten przepis będzie dla Was idealny! Podwójnie czekoladowe muffinki, w dodatku bez glutenu - czy to brzmi jak niebo? :)

Do przygotowania tych muffinek potrzebujesz:
  • niepełnej szklanki mąki ryżowej,
  • około połowy szklaki mąki kokosowej,
  • 1 szklanki mielonych migdałów (lub mąki migdałowej),
  • około pół szklanki kakao,
  • odrobinę mniej, niż pół szklanki słodzika np. erytrytolu, ksylitolu,
  • półtorej łyżeczki proszku do pieczenia,
  • pół łyżeczki sody,
  • szczypta soli,
  • około 300 ml dowolnego napoju roślinnego lub mleka krowiego,
  • pół szklanki oleju rzepakowego lub słonecznikowego,
  • około 50 g gorzkiej czekolady (od razu możesz posiekać ją nożem na mniejsze kawałki)
  • 2 jajka.
Pamiętaj, że wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.



Na samym początku rozgrzej piekarnik do 170° C. Przygotuj sobie foremki do babeczek.

W misce wymieszaj dokładnie wszystkie sypkie składniki, czyli mąki, kakao, słodzik, proszek do pieczenia, sodę, sól.

W drugiej misce wymieszaj dokładnie jajka z olejem.



Mokre składniki wlej do suchych i dokładnie wymieszaj.


Do wymieszanych, mokrych składników dodaj połowę posiekanej gorzkiej czekolady.


Całość ponownie dobrze wymieszaj.



Powstałą masę przelej do foremek i nie przejmuj się, że konsystencja jest bardzo luźna. Babeczki udadzą się :) Gdy uzupełnisz foremki, udekoruj je z góry kawałkami pozostałej gorzkiej czekolady.


Muffinki wsadź do rozgrzanego piekarnika na około 20 minut. Po upieczeniu wyłącz i uchyl piekarnik - zostaw w nim babeczki na jeszcze około 15 minut, aby odpoczęły. Po tym czasie wyciągnij je z piekarnika i zostaw do wystygnięcia lub wcinaj jeszcze ciepłe :)


Pyszne, podwójnie czekoladowe i w dodatku bezglutenowe babeczki polecają się na zimowe wieczory i jako przekąska do pracy. Pięknie wyrastają, są niesamowicie mocno czekoladowe, dość słodkie, wilgotne w środku i nie wysychają.

piątek, 31 stycznia 2020

Cześć!

Nie wiem, dlaczego na blogu jeszcze ani razu nie wspomniałam o mojej ulubionej formie śniadania czy kolacji - owsiance! Owsiankę nazywam owsianką głównie roboczo, bo często jest tak, że nie tylko owies ląduje w garnku, ale o tym później!

Ciekawa jestem ile jest tu zwolenników takich ciepłych kolacji i śniadań i czy może przygotowujecie sobie ją dzień wcześniej. Hm?


Podobnie, jak w przypadku koktajli owocowych, tak i tutaj mamy dowolność w przygotowywaniu takiego posiłku. Postawy zawsze są dwie:

  • płatki,
  • płyn.
  1. Płatki - owsiane (owsianka), gryczane (gryczanka), amarantusowe (amarantusanka), orkiszowe (orkiszanka), kasza jaglana lub płatki jaglane (jaglanka), ryż lub płatki ryżowe (ryżanka na słodko). Jak widzicie można wyliczać i wyliczać!
  2. Płyn - mam tutaj na myśli mleko krowie, mleko roślinne, mleczko kokosowe (zarówno część stała jak i płynna), sok owocowy (u mnie nie pojawia się niemal nigdy) i wodę. Często mieszam mleko roślinne z wodą i właśnie z tego powstają moje cuda.

Jak ugotować owsiankę?

  • Przygotuj sobie garnuszek. 
  • Wsyp ulubione płatki, ja robię to totalnie na oko i nie jestem w stanie podać proporcji. Ale z biegiem czasu sam/sama dojdziesz do takiej wprawy. 
  • Płatki zalej mlekiem/wodą/sokiem tak, aby przykryły płatki i dolej jeszcze troszkę. Przecież zawsze w trakcie możesz dodać trochę mleka.
  • Włącz palnik pod garnuszkiem. Całość grzej na małym ogniu, od czasu do czasu mieszając.
  • Gdy płatki widocznie zagęszczą mleko/wodę/sok - spróbuj. Oceń, czy taka konsystencja Ci pasuje. Grubsze płatki np. orkiszowe wymagają dłuższego gotowania (czasami warto je także namoczyć dzień wcześniej), a płatki ryżowe będą gotowe w kilka minut (można je także przygotować bez gotowania).
  • Gdy konsystencja będzie Ci odpowiadać - przelej owsiankę do miski i udekoruj ją owocami i ulubionymi dodatkami.

Jak zrobić owsiankę bez gotowania?

Tutaj coś dla leniuszków i dla tych, którzy bardziej od przygotowywania smacznego śniadania cenią sobie smaczny sen :) Nocne owsianki są bardzo popularne. U mnie dobrze sprawdzają się późną jesienią i zimą. Poranki są wtedy chłodne i ciemne i każda dodatkowa minuta w łóżku się liczy!

Owsiankę bez gotowania przygotuj sobie wieczorem, przez noc nabierze aromatu i pożądanej mocy :) Do miseczki wsyp dowolną ilość ulubionych płatków, całość zalej wodą/mlekiem/sokiem i odstaw do namoczenia.

Rano, jeśli chcesz, możesz ją odgrzać, albo od razu po dorzuceniu dodatków - wcinać. Jak podgrzać taką owsiankę? Najlepiej sprawdza się tutaj oczywiście mikrofala, ale jeśli takiej nie posiadasz lub nie lubisz takich urządzeń - przelej namoczone płatki z płynem do garnuszka i podgrzej lekko.


Co dodać do owsianki?

Na to pytanie jesteś w stanie odpowiedzieć sobie tylko Ty, ale umieszczę tutaj kilka moich propozycji, które może Cię do czegoś zainspirują!

  • Do gotującej się owsianki lub owsianki na noc dodaje czasami nasiona chia, siemię lniane (całe i mielone), babkę płesznik - wtedy będą miały czas, aby napęcznieć.
  • Do gotującej się owsianki lub owsianki na noc dodaję czasami spirulinę lub gorzką czekoladę. Spirulina zabarwi mi owsiankę na zielono, a czekolada - na brązowo.
  • Do gotowej owsianki dodaję świeże i mrożone owoce - w zależności od tego, co znajdę w swojej kuchni i jaki mamy obecnie sezon.
  • Do gotowej owsianki dodaję orzechy - czasami namoczone, czasami prażone, ale ważne, aby było tutaj jakieś dobre źródło tłuszczu, dorzucam także wiórki kokosowe, ziarna kakaowca.
  • Gotową owsiankę przyozdabiam czasami masłami: orzechowym, słonecznikowym, tahini.
  • Do gotowej owsianki czasami dorzucam suszone owoce, pyłek pszczeli, syrop klonowy, miód - ale wtedy już jest rozpusta na maxa :)

Przygotowanie owsianki tylko na początku wydaje się być wielką tajemnicą, ale później człowiek nabiera wprawy i nic nie wydaje się trudne. Taki śniadanie, czy kolacja to zastrzyk energii i sytość, której tak bardzo nam obecnie brakuje. Kolorowy dodatek świeżych owoców sprawia, że przed samym jedzeniem pojawia się na twarzy uśmiech, a dobre rozpoczęcie dnia jak i jego zakończenie jest ważne, prawda?

Czy owsianka jest zdrowa?

Odpowiedź, jak zawsze brzmi: to zależy. Jeśli dorzucisz tutaj garść orzechów, łyżkę miodu, kawałki mlecznej czekolady i całość przykryjesz cukrem pudrem to nijak będzie się to miało do zdrowia. Ale jeśli przygotujesz ją w prawidłowy sposób, dodasz składniki, które dobrze wpływają na nasz organizm (np. siemię lniane, nasiona chia, pyłek pszczeli) to nic złego się nie stanie. Ciepłe posiłki są bardzo ważne dla naszego dobrego samopoczucia, a owsianka to jedno z moich ulubionych dań przygotowywanych na palniku :)


Kombinuj. Baw się ulubionymi dodatkami. Próbuj nowych rzeczy. Zrób jaglankę, zrób gryczankę, urozmaić swoją dietę, a zobaczysz, jak wiele smaków masz jeszcze do odkrycia!

Są tu jacyś fani owsianek? Lubicie przygotowywać je na bieżąco, czy raczej stawiacie na nocne owsianki?