poniedziałek, 27 stycznia 2020

Cześć!

Po spring rollsach, które rozbudziły we mnie wspomnienia wiosennych smaków pora na coś, co przypomni nam lato, a w tym wypadku z powodzeniem można wykorzystać także mrożonki! Mrożone owoce mają jedynie trochę mniej właściwości, co świeże owoce, a poza sezonem, dzięki takiemu rozwiązaniu można urozmaicić dietę!


Tworzenie domowych koktajli owocowych to istna frajda, a dzięki dodatkom możliwości są nieskończone. W zależności od tego, na co aktualnie masz ochotę, możesz w takim koktajlu przemycić natkę pietruszki, jarmuż, szpinak, grapefruita i inne składniki, na które nie bardzo masz ochotę, gdy występują w pojedynkę.


Wiadomo, że lato jest najlepszą porą na przygotowywanie takich koktajli - dostęp do świeżych owoców od regionalnych dostawców jest nieograniczony, można z powodzeniem spróbować nowych odmian jabłek, gruszek, słodkich truskawek czy mięsistych malin. Koktajl udekorowany listkiem mięty to zwieńczenie smaków lata!


Kombinacje owoców są dowolne, wybieraj to, co lubisz, ale kuś się na nowości. Kup całego kokosa, postaraj się przy jego otwarciu, wypij wodę, która jest w środku, a miąższ zetrzyj na tarce do koktajlu. Taki mały dodatek podkręci koktajl, bo przecież tak naprawdę jemy oczami :)


Bazą w moich koktajlach owocowych są przede wszystkim owoce wodniste: arbuz, melon, pomarańcze, grapefruity. Czasami dodaję wodę, mleko kokosowe (gęsta część - wtedy koktajl nabiera delikatnej, kremowej konsystencji) lub sok NFC dla rozrzedzenia. Do bazy dodaję często natkę pietruszki, szpinak, jarmuż i inne zieleniny, które trudno wpleść w codzienną dietę.


Jeśli chodzi o dodatki to najczęściej występują u mnie:
  • wiórki kokosowe,
  • nasiona chia,
  • gorzka czekolada,
  • przyprawy: cynamon, kardamon, imbir,
  • ziarna kakaowca,
  • siemię lniane,
  • pestki słonecznika,
  • pestki dyni,
  • tahini,
  • masło orzechowe,
  • masło słonecznikowe.
Miód i pyłek pszczeli też pojawiają się jako dodatki, ale raczej rzadko. Miód ze względu na zawartość cukru stosuję jako super dodatek, gdy czuję, gdy potrzebuję czegoś słodszego. Pyłek pszczeli dodaję na początku wiosny i jesienią, gdy istnieje największe ryzyko przeziębień.


Czasami dla koloru, jak i właściwości dodaję spirulinę, która jest niezwykle bogata w białko, posiada witaminy A, B, C, D, E, K i inne. Spirulina charakteryzuje się dość specyficznym zapachem - algi morskie właśnie takowy posiadają, także wrażliwcy na takie zapachy powinni uważać. W smaku jest dla mnie już neutralna, ale myślę, że to kwestia przyzwyczajenia. Ja stawiam na spirulinę w proszku - lubię ją stosować zarówno do zielonych koktajli, jak i deserów na zimno, do placuszków, pancakesów i naleśników.


Tak naprawdę w przypadku takich koktajli ogranicza nas jedynie wyobraźnia. Zbierz ulubione owoce, dodaj zieleninę, sypnij dodatkami. Mogą to być także suszone owoce, którymi udekorujesz koktajl, ale pamiętaj, że one także są bogate w cukier!


Egzotyczne owoce, które są dostępne latem potęgują doznania kolorystyczne. Według mnie to właśnie dekoracje sprawiają, że taki koktajl je się z przyjemnością. Pamiętajcie jednak o tym, że zblendowane owoce i warzywa to już jakiś stopień przetworzenia ich. Podstawą diety powinny być owoce i warzywa, które żujemy. Jest to zdrowsze dla naszej psychiki, jak i organizmu. Koktajle powinny być fajnym urozmaiceniem diety, dodatkiem, który sprawia przyjemność.


Gdy nie mam pod ręką świeżych owoców - ratuję się mrożonkami, które mam jako zapasy w zamrażarce lub tymi kupnymi. O ile to w 100% owoce, bez dodatków słodzików - to nie waham się, i właśnie z takich składników komponuję zdrowy koktajl.


To co? Blender w dłoń i zabieramy się za kolorowe, pełne smaku i witamin koktajle? :)

czwartek, 9 stycznia 2020

Cześć!

I w tym momencie zaskoczę Was, jak nigdy :) Mam dla Was przepis na pyszne, soczyste spring rollsy, które dodadzą Wam trochę energii i pozwolą pozytywnie nastawić się na tę zimę (której tak naprawdę niemal nie odczuwam, bo są u nas typowo jesienne klimaty). Gotowi na spora dawkę witamin, chrupiących warzyw i pysznego sosu z mango?


Do przygotowania farszu na sajgonki potrzebujesz:

  • około 10 arkuszy papieru ryżowego,
  • pół białej cebuli,
  • około 300 g mięsa z kurczaka/indyka (marynujemy w curry, sosie sojowym i pieprzu)
  • pół cukinii ze skórką,
  • jedną dużą marchewkę,
  • pół papryki czerwonej,
  • garść rukoli,
  • łyżka sosu sojowego.
Składniki na sos:
  • pół mango,
  • łyżka mleka kokosowego (stałej części),
  • sos słodko-ostry z chili.

Zamarynowane wcześniej mięso (niech marynuje się około 2-3 godzin) dodaję na mocno rozgrzaną patelnię i mieszam, aż pięknie się zetnie.



Marchew i cukinię ścieramy na tarce lub mandolinie do warzyw w charakterystyczne paseczki. Całość wrzucamy na rozgrzana patelnię i przesmażamy. Dodajemy łyżkę sosu sojowego i smażymy jeszcze przez około 2 minuty.


Cebulę kroimy w kostkę, paprykę kroimy dowolnie - ja lubię, gdy czuć jej chrupkość, dlatego jej nie przesmażam. Skroiłam ją też na mandolinie do warzyw.


Aby przygotować sos wrzuć do pojemnika blendera mango, dodaj sos słodko-ostry i łyżkę stałej części mleka kokosowego. Całość zblenduj na gładką masę.



Rukolę umyj i przygotuj ciepłą wodę pod arkusze papieru ryżowego. Gorącą/ciepłą wodę wlej do głębokiego talerza. Mocz w nim arkusze papieru i następnie ułóż papier na desce do krojenia. Nałóż składniki podobnie, jak robi się to w przypadku naszych polskich krokietów.



Sos z mango możesz dodać do środka rollsów lub moczyć gotową przekąskę w takim sosie. Ty decydujesz!

Moje arkusze papieru ryżowego były bardzo małe - szczerze mówiąc myślę, że praca na większych arkuszach jest o wiele prostsza, ale czego się nie robi dla takiej przekąski :) Po kilku pierwszych zawijasach doszłam do lekkiej wprawy i wiedziałam już gdzie złapać i co docisnąć, aby arkusze nie porwały się a farsz nie wyleciał.


Spring rollsy są bardzo popularną przekąską, ale robiłam je dopiero pierwszy raz. Wiem już, że zdecydowanie będę chciała to powtórzyć, bo możliwości jest tutaj mnóstwo. Tak naprawdę jeśli chodzi o farsz to ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia i nasze upodobania jeśli chodzi o smaki. Widziałam już wiele przepisów, w których łączono owoce z mięsem i warzywami. Wsadzano do środka liście mięty, bazylii a nawet pokrzywy!


A Wy? Przygotowywaliście już kiedyś spring rollsy? Jak szło Wam zawijanie? Będziecie próbować jeszcze raz czy raczej odpuszczacie? Jakie dodatki w spring rollsach lubicie najbardziej?

piątek, 27 grudnia 2019

Cześć!

Mam dla Was przepis, jakiego na pewno nie spodziewaliście się w tym czasie. Nie będzie u mnie makowca, sernika w wersji świątecznej, pasztecików i pierogów. Mam dla Was coś, co przyniesie na myśl piękną, polską złotą jesień, której już w tym momencie mi brakuje. Za oknami brakuje śniegu - obecna zima nie ma nic wspólnego z tymi zimami, które towarzyszyły nam jeszcze 4-5 lat temu. Bardzo nad tym ubolewam, ale w tych dniach ratuję się puree z dyni, które zostało mi jeszcze w zamrażarce.

Babeczki, bo o nich będzie dzisiejszy wpis to połączenie wszystkich moich ulubionych smaków, także nie pozostało nic innego, jak zabierać się do pracy i pieczenia!


Wypieki z dynią są chyba jednymi z moich ulubionych, zawsze pięknie rosną a konsystencja puree pozwala na wiele kombinacji i wariacji podczas wypieków.

Do przygotowania takich babeczek potrzebujesz:
  • 115 gramów puree z dyni,
  • około 170 gramów mąki (pół na pół jaglana z ryżową),
  • 100 ml mleka roślinnego (u mnie ryżowe),
  • około 40-50 gramów erytrytolu,
  • 1 łyżki proszku do pieczenia,
  • 1 łyżeczkę przyprawy do piernika.


W miseczce umieszczamy puree z dyni, dodajemy mąki, przyprawę do piernika, proszek do pieczenia, słodzik, mleko.


Całość dokładnie mieszamy do połączenia się składników. Masa powinna być dość płynna, ale nie lejąca się z łyżki, powinna powoli ściekać. Rozgrzewamy piekarnik do 190° C.



Przygotowujemy foremki silikonowe do babeczek. Wypełniamy foremki ciastem do połowy wysokości (ciasto urośnie). I wsadzamy do rozgrzanego piekarnika na około 15-16 minut.


Po upieczeniu babeczki wyciągamy do lekkiego przestudzenia. Gdy będziesz w stanie je wziąć do rąk - wyłóż na kratkę do studzenia, odparują i nabiorą odpowiedniej konsystencji. Jako polewę możesz użyć gorzką czekoladę, masło orzechowe, krem z daktyli i wiele, wiele innych kombinacji, o jakich tylko marzysz :)

niedziela, 22 grudnia 2019

Cześć!

Odchodząc troszkę od typowych świątecznych wypieków mam dla Was przepis na pyszny chlebek kokosowy. Uwielbiam tę strukturę, miękkość ciasta, puszystość i to, że smakuje wyśmienicie zarówno w otoczce słonej, jak i słodkiej!


Do wykonania tego chlebka potrzebujesz:

  • 20 gramów mąki migdałowej,
  • 50 gramów mąki sojowej,
  • 2 żółtka,
  • 4 białka,
  • łyżkę masła orzechowego,
  • łyżeczkę proszku do pieczenia,
  • 130 gramów mleka kokosowego.


Mąki i proszek do pieczenia wymieszaj w jednej miseczce. Odmierz pożądaną ilość mleczka kokosowego, oddziel żółtka od białek.


Białka ubij na sztywną pianę. Możesz dodać do białek odrobinę soli, wtedy powstała piana będzie jeszcze sztywniejsza po ubiciu.

Rozgrzej piekarnik do 175° C, grzanie góra dół, z termoobiegiem.


W misce umieść mleko kokosowe, masło orzechowe, ubite białka, dwa żółtka i składniki sypkie. 


Całość dokładnie zblenduj do połączenia się składników. Masa powinna być gładka - pozbawiona grudek.


Foremkę (u mnie keksówka) wyłóż papierem do pieczenia. U mnie jak zawsze najlepiej sprawdza się papier w arkuszach, w który wyposażam się tutaj: https://pl.vi-go.eu/128-papier-do-pieczenia-w-arkuszach W kuchni często zdarza się tak, że do dyspozycji mam jedną rękę, bo druga jest totalnie ubrudzona i nie jestem w stanie szukać papieru do pieczenia, zabierania się za nożyczki i obcinania konkretnej długości papieru. A tak to mam arkusz, wyciągam go, układam na blasze lub wyściełam nim formę i od razu sprawniej idzie praca :)

Masę przelewamy do keksówki i wsadzamy do rozgrzanego piekarnika. Pieczemy przez około 35 minut. Ciasto jest gotowe, gdy po wsadzeniu w ciasto patyczka, ten będzie suchy :)



Praca z tym papierem jest tym bardziej przyjemna, że jest on dwustronnie silikonowany, więc żadne zapachy i smaki nie przechodzą na niego, ani od takowych nie oddaje do potrawy. Papier nie przypala i nie kruszy się, jak to często ma miejsce, gdy pieczemy długo i w wysokich temperaturach.

Sprawdzałam go też w przypadku pieczonych warzyw, które wcześniej były obtoczone w przyprawach i dodany był do nich olej. Cała marynata nie przesiąknęła przez papier na blachę, także dla mnie to ogromny plus i mniejszy kłopot ze sprzątaniem i doczyszczaniem blachy (nie znam osoby, która lubi to robić!).


Tak upieczony chlebek pozostaw jeszcze na 15 minut w lekko uchylonym, ale wyłączonym piekarniku. Później wyciągnij go i krój dopiero po całkowitym wystygnięciu.

Jako dodatek w tym przypadku świetnie sprawdzi się zarówno masło orzechowe, dżem, jak i wytrawna pasta warzywna. Możesz go jeść na słodko i na słono, tak, jak lubisz! Zabierz go do pracy, w podróż czy do szkoły - takich przekąsek nigdy dość :)

środa, 18 grudnia 2019

Cześć!

Pewnie teraz przygotowujecie się już do świątecznych wypieków, ale powiem Wam szczerze, że to ciasto jest naprawdę przepysznym wstępem przed wszystkimi makowcami, sernikami i pasztecikami, którymi jeszcze zdążycie się najeść :)

Ciasto marchewkowe ma wiele, wiele swoich odsłon, czasami znajdziecie je w towarzystwie konfitury, czekolady, czasami z cukrze pudrze, a czasami (tak, jak u mnie), bez dodatków. Ciasto jest dość kruche - ale to właśnie jego struktura, także bez talerzyka się nie obejdzie!


Czego potrzebujecie do wykonania ciasta marchewkowego?
  • 100 gramów mąki ryżowej,
  • 50 gramów mąki ziemniaczanej,
  • 50 gramów mąki owsianej,
  • około 150 gramów startej, surowej marchewki,
  • 50 gramów orzechów włoskich,
  • około 3/4 szklanki oleju roślinnego (np. ryżowego, rzepakowego),
  • około 80-100 gramów słodzika sypkiego (ksylitol, erytrytol, cukier trzcinowy, cukier biały),
  • łyżeczka przyprawy do pierników,
  • około łyżki kakao,
  • pół łyżeczki proszku do pieczenia,
  • pół łyżeczki sody,
  • olej do wysmarowania formy.

Na początku rozgrzej piekarnik do 190° C, blaszkę (np. keksówkę) wyłóż papierem do pieczenia i boki posmaruj lekko tłuszczem roślinnym (olejem rzepakowym, ryżowym, albo takim, który masz akurat pod ręką). Mąki przesiej, dodaj sodę, proszek do pieczenia i całość dokładnie wymieszaj.


Surową marchew zetrzyj na tarce.


Orzechy włoskie (lub inne, które akurat masz pod ręką) posiekaj na mniejsze kawałki.


Sypki słodzik utrzyj z olejem w misce. Stopniowo wbijaj jajka i dalej ucieraj. Powoli do masy dodawaj mieszankę mąk, przyprawę do piernika, kakao. Mieszaj do połączenia się składników.


Do tak przygotowanej masy dodaj startą marchew oraz posiekane orzechy. Całość ponownie wymieszaj.


Do keksówki wyłożonej papierem przelej masę i wstaw do rozgrzanego piekarnika na około 40-50 minut.


Po upływie czasu pieczenia wyłącz piekarnik, uchyl lekko drzwiczki od piekarnika i zostaw w nim ciasto na jeszcze około 15 minut. Niech powoli wytraca temperaturę. Po tym czasie ciasto możesz wyciągnąć z piekarnika i studzić w foremce na kratce. Gdy foremka lekko przestygnie, wyciągnij ciasto z papieru i studź w całości na kratce.


Ciasto jest naprawdę aromatyczne - pachnie przyprawami korzennymi, doskonale sprawdzi się jako słodka przekąska do popołudniowej kawy albo jako przekąska do pracy, do lunchboxa. To jak? Znajdziesz czas na przygotowanie takiego ciacha w przedświątecznej gorączce?