niedziela, 11 listopada 2018

Cześć!
Podjęłam się bardzo ważnego zadania - postanowiłam zrobić swój pierwszy pasztet, od podstaw, od początku do końca. Udało się, a ja mogę się z Wami podzielić przepisem na coś, co może zaskoczyć nie tylko Was, ale i całą Waszą rodzinę. 

A kto wie, może robienie domowego pasztetu wejdzie Wam w nawyk?


Przygotowanie jest banalnie proste i gwarantuję Wam, że zakochacie się w tym smaku! Dla wszystkich mięsożerców, którzy dodatkowo dbają o swoje zdrowie ta propozycja będzie fantastyczna. 

Do przygotowania bezglutenowego pasztetu bez jajek potrzebujesz: 
  • 500 g mielonego mięsa z indyka -> pierś, polędwica (jeśli masz swoją maszynkę do mielenia mięsa - super!)
  • 1 mała cebulka
  • sól do smaku
  • pół łyżeczki gałki muszkatołowej
  • około 150 gramów upieczonego batata 
  • suszona żurawina/ suszona śliwka/ wędzona śliwka
  • świeżo mielony pieprz (czarny lub biały)
  • szczypta ostrej papryki
  • łyżeczka suszonego rozmarynu
  • liście laurowe do dekoracji
  • świeżo zmielone siemię lniane lub babka płesznik
  • olej - z pestek winogron, ryżowy - w zależności od Waszych upodobań
WSKAZÓWKI:
  1. Nie wstawiaj piekarnika tylko po to, aby upiec 150 gramów batata, szkoda marnować tyle energii, upiecz go przy okazji pieczenia np. frytek z batata, zwykłych frytek z ziemniaków, podczas pieczenia innych warzyw lub jakiegoś dania, pozostałą część upieczonego batata możesz z powodzeniem zblendować i zamrozić.
  2. Do zmielenia siemienia lnianego użyj młynka do mielenia kawy - sprawdzi się tutaj idealnie. Nie kupuj w sklepie gotowego, mielonego siemienia lnianego, po odleżeniu już dawno straciło swoje wartości. Ja nie mogę spożywać lnu, więc zdecydowałam się tutaj dodać babkę płesznik, która ma takie same właściwości, jak siemię. To był mój pierwszy wypiek z tym dodatkiem i czuję, że się polubimy :) 

Zmielone mięso z indyka doprawiamy pieprzem i solą, całość mieszamy. Cebulkę kroimy w kostkę, szklimy na patelni. W międzyczasie rozgrzewamy piekarnik do 180° C, grzanie góra dół, z termoobiegiem.


Cebulkę dodajemy do mięsa, całość mieszamy. Dodajemy upieczonego batata, przyprawy, świeżo zmielone siemię lniane lub babkę płesznik. Całość blendujemy na gładką masę. 


Foremkę (keksówkę) posmaruj olejem i obsyp bezglutenowymi płatkami owsianymi. 


Gładką masę przełóż do foremki, dokładnie dociskając masę do dna i ścianek foremki. Całość udekoruj liśćmi laurowymi oraz suszoną żurawiną/ suszoną lub wędzoną śliwką. Wstaw do rozgrzanego piekarnika na około 40 minut. Po tym czasie pasztet wyciągamy z piekarnika, ale dajemy mu ostygnąć w keksówce. 


Pasztet wyszedł zwarty, soczysty i niesamowicie pyszny. Nie jest suchy, nie rozpada się podczas krojenia, z powodzeniem można użyć go na kanapki lub jako dodatek do jakiegoś dania na ciepło. Polecam go osobom na diecie bezglutenowej oraz osobom, które nie mogą spożywać nabiału.

Smacznego! 

środa, 7 listopada 2018

Cześć!

Wiem, że za oknem niezbyt ładnie (chociaż u nas dużo słońca i złotych liści - nie narzekam!) i człowiekowi nie po drodze z jedzeniem lodów, zwłaszcza, że na horyzoncie wisi widmo choroby, przeziębienia i bolącego gardła. 

Dla osób, które nie mają obniżonej odporności, dobrze radzą sobie z zimnymi (lodowatymi) posiłkami w okresie jesienno-zimowym mam coś, co przypomni o smaku lata i choć na chwilę pozwoli przywołać tamten czas.


Sorbet z melona powstał pod wpływem chwili - miałam nadzieję, że będzie smakował naprawdę dobrze - tak też się stało! Do przygotowania tego sorbetu potrzebujesz: 

  • pół dojrzałego żółtego melona
  • sok z połowy cytryny
  • sok z całej limonki
  • łyżeczka skórki otartej z limonki 


Melona przekrawamy na pół. Łyżką pozbywamy się pestek. Łyżką wydrążamy miąższ do miski, w której wszystko będziemy blendować. 



Do wydrążonego melona dodajemy sok z cytryny i sok z limonki. Całość blendujemy na gładką masę. 


Do gładkiej masy dodajemy otartą skórkę z limonki i całość mieszamy łyżką. Masę przelewamy do plastikowego pojemnika. Wsadzamy do zamrażalki na około 2-2,5 h, co pół godziny mieszając całą masę po to, by nie zamarzła na kość. Gotowe!


Do lodów nie dodaję żadnych słodzików - całość jest wystarczająco słodka, słodycz przełamuje właśnie sok z limonki oraz cytryny. Jeśli lody zamarzną Wam na kość, przed chęcią nałożenia ich do pucharków, musicie wyciągnąć je na jakieś 15 minut, aby odpoczęły w temperaturze pokojowej. 

Smak lodów naprawdę przywołuje lato - warto spróbować tego przepisu, jeśli tęsknicie za ta porą roku! 

piątek, 2 listopada 2018

Cześć!

Miałam ochotę na coś dość szybkiego do przygotowania, ale nie na słodko - tym razem wersja wytrawna babeczek. Są przyjemne w smaku, zwłaszcza, gdy ostygną, a ser stanie się chrupiący! Idealna propozycja na przekąskę imprezową lub tę, którą można na drugi dzień zabrać ze sobą do pracy. 


Składniki potrzebne do przygotowania babeczek:

  • około 100 gramów pieczarek
  • pół dowolnej papryki (czerwona, żółta, zielona)
  • 2 łyżki oleju lub oliwy (u mnie olej ryżowy)
  • 1 szklanka mąki orkiszowej pełnoziarnistej
  • 1 jajko
  • szklanka wody
  • 3 łyżki ketchupu + kilka kropel tabasco dla osób, które lubią ostrzejsze przekąski
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 2 suszone pomidory
  • ulubiony ser - u mnie cheddar
  • kilka plasterków ulubionej szynki (u mnie szynka długodojrzewająca)
  • przyprawy (u mnie papryka ostra, czosnek granulowany, sól i pieprz)

Pieczarki, paprykę, szynkę i suszone pomidory kroimy w drobną kostkę. Wszystko wrzucamy na rozgrzaną patelnię i przez chwilkę podsmażamy. 

W międzyczasie rozgrzewamy piekarnik do 180° C, grzanie góra-dół, bez termoobiegu.

Ketchup mieszamy z 3 łyżkami ketchupu. Do miski wbijamy jajko, energicznie roztrzepujemy, do jajka dodajemy olej oraz wodę z ketchupem. 

Dodajemy podsmażone warzywa i szynkę, wsypujemy mąkę i proszek do pieczenia oraz przyprawy (oczywiście przyprawy dobieracie pod siebie, możecie dodać też bazylię, oregano itp.). Całość mieszamy do połączenia się składników. 

Masę przekładamy do silikonowych foremek na muffinki, wsadzamy do rozgrzanego piekarnika na około 20 minut, po tym czasie wyciągamy formę z muffinkami, układamy na górze starty wcześniej ser i wsadzamy do piekarnika na kolejne 15 minut. 

Po tym czasie muffinki wyciągamy z silikonowych foremek i układamy na kratce, aby odparowały.

Muffinki można podawać w towarzystwie salsy (tutaj przepis), dipu czosnkowego, ulubionego sosu orientalnego lub po prostu z ketchupem. 

Smacznego! 

wtorek, 30 października 2018

Cześć!

To, co Wam dzisiaj przedstawię wyszło pod mojej ręki całkowicie przypadkowo. Miałam ochotę na słodką ale ciepłą kolację, coś, co mnie nasyci i sprawi, że zasnę z uśmiechem na twarzy.

Sezon na dynię mamy w pełni i nadal nie mogę się jej po prostu oprzeć :) Mam nadzieję, że i Wam zasmakuje połączenie dyni, gruszki i cynamonu, który już teraz kojarzy mi się ze świętami!


Składniki potrzebne do wykonania tego ciepłego deseru:
  • pół gruszki
  • kilka ulubionych orzechów
  • jedna garść dyni startej na dużych oczkach
  • cukier/miód/inny słodzik
  • cynamon
  • 2 łyżeczki oleju kokosowego
  • mała garść płatków owsianych
  • sok z 1/4 limonki

Małą część dyni obieram ze skórki, ścieram na dużych oczkach na tarce. Gruszkę myję, kroję na pół, wydrążam gniazdo nasienne, kroją w dość cienkie plasterki.


Na samym dole układam dynię, na to pokrojone gruszki. W międzyczasie rozgrzewam piekarnik góra-dół bez termoobiegu, 180° C.


Na ułożone gruszki dodaję orzechy, szczyptę cynamonu i słodzik/cukier/miód. Następnie tak samo nakładam kolejną warstwę: dynia, gruszka, orzechy, cynamon, słodzik.


Zdrową kruszonkę robię w mega prosty sposób: płatki owsiane, olej kokosowy, słodzik oraz sok z limonki mieszam w małej misce palcami. Całość układam na samej górze i gotowe. Wsadzam do piekarnika na jakieś 20-30 minut.

Przy wyciąganiu naczynia należy być ostrożnym, łatwo o poparzenie.

Mam nadzieję, że połączenie takich smaków jak najbardziej przypadnie Wam do gustu! 

niedziela, 28 października 2018

Cześć! 

Robienie jakichkolwiek przetworów nigdy nie było moją mocno stroną, no chyba, że przetworem nazwiemy mega popularne ogórki małosolne (o których wpis pojawił się już tutaj). Pomysł na salsę meksykańską powstał w mojej głowie nie przez przypadek. 

Od zawsze lubiłam ostre przekąski, dania a czasami nawet i desery, połączenie czekolady z chilli jest niesamowicie smaczne. 


Naga Jolokia (bo o niej dzisiejszy wpis) wpadła w moje ręce celowo. Chciałam sprawdzić, jak mój organizm zareaguje na coś tak ostrego oraz jak bardzo nie doceniałam kefiru :) Naga Jolokia zaliczana jest do jednej z najostrzejszych papryczek świata - słusznie!


Tak prezentuje się dno opakowania od papryczek, z których miałam okazję przygotować salsę - coś, czego szybko z pewnością nie zjem. Jak widzicie, nasza papryczka znalazła się na samej górze skali ostrości.


Papryczki osiągają wielkość około 5-6 cm długości i 2-3 cm szerokości. Do zrobienia salsy wykorzystałam jedynie 4 papryczki widoczne na zdjęciach powyżej. W zupełności wystarczyło to, by całość była piekielnie ostra i smaczna! 


Do przygotowania salsy potrzebujecie:

  • 2,5 kg krojonych pomidorów w puszce (wraz z ich sokiem)
  • dwie papryki słodkie czerwone
  • 4-5 mniejszych cebul
  • sok z dwóch limonek
  • 6 ząbków czosnku
  • 4 papryczki Naga Jolokia
  • sól do smaku
  • cierpliwość

Puszkę z pomidorami otwieramy. Całość przekładamy do sporego garnka, dodajemy cały czosnek oraz ostre papryczki. 


Całość dokładnie blendujemy, robimy to na zimno. Odpalamy płomień pod garnkiem i całość zagotowujemy. 


W międzyczasie cebulkę i paprykę słodką kroimy w drobną kostkę. Całość nadal gotujemy. Cebula i papryka będą dodawane dopiero w ostatnim etapie, po to, aby się nie rozgotowały, a pozostały soczyste i chrupiące. 


Naszą salsę gotujemy najpierw pod przykryciem około 30 minut. Później pokrywkę ściągamy i gotujemy około 1,5-2 h po to, aby całość zredukować (musi to być konsystencja gęstego sosu, a nie zupy). 


Po tym czasie do całości dodajemy paprykę oraz cebulkę, sok z limonek, sól do smaku. Wszystko mieszamy. Salsa jest gotowa!

Aby salsa przetrwała z nami okres zimowy i zawsze mogła być pod ręką, jako dodatek do dipów, sosów, zup, dań jednogarnkowych zawekowałam ją. 

Wyparzyłam kilka słoików oraz pokrywki. Umieściłam w nich meksykańską salsę, dokładnie zakręciłam słoiki. W garnku dno wyłożyłam bawełnianą ściereczką, ustawiłam słoiki tak, aby się nie dotykały. Zalałam wodą, zagotowałam. Słoiki gotowały się około 10-15 minut. Po czym wyciągnęłam je z garnka, osuszyłam ściereczką, owinęłam ręcznikiem i zostawiłam w nim na noc. Nad ranem słoiki były już zawekowane i gotowe do przechowywania. 

A Wy? Wekujecie coś? Starcie się robić zapasy, czy raczej nie lubicie takiego podejścia i zawsze wszystko robicie na świeżo? Czekam na Wasze komentarze!