piątek, 27 lipca 2018

Cześć!

Inna odsłona fit słodkości - sycące, mocno czekoladowe (z kokosowym posmakiem) babeczki!

Zaczniemy może jednak od formy, w której najczęściej piecze się muffinki. Nie znam formy bardziej przydatnej, bardziej uniwersalnej i bardziej trwałej.



Forma do muffinek została wykonana z teflonu, co pozwala mi na szybkie jej czyszczenie, nawet z przypalonego ciasta, które gdzieś po bokach mi się rozlało. Do teflonu ciasto babeczkowe zazwyczaj nie przywiera, ale wszystko zależy od składników, jakich się użyje.

Moja forma ma wymiary 35 x 26 cm. Zmieści się w każdym standardowym piekarniku. Dolna średnica w pojedynczym wgłębieniu wynosi 5 cm a górna 6,5 cm.



Do takiej formy z powodzeniem zmieszczą się standardowe papilotki na muffinki - te zwykłe lub te kolorowe. Wszystko zależy od tego z jakiej okazji przygotowujecie babeczki. Moje słodkości były pieczone dla nas, do domu, dlatego też użyłam zwykłych, białych papilotek. 

Moją formę nabyłam w sklepie Dla Smaku. Jeżeli chcielibyście zobaczyć więcej podobnych foremek do muffinek, pralinek czy po prostu ciast wejdźcie tutaj: https://dlasmaku.com.pl/75-formy-do-pieczenia Dlaczego skorzystałam z takiej foremki na muffinki? Bo jest wygodna. Wszystkie muffinki mam w jednym miejscu, mogę kontrolować każdą z nich, porównać je do siebie. Wkładam do piekarnika od razu 12 sztuk, co też jest o wiele szybsze, niż wkładanie każdej muffinki w foremce osobno.

Od razu chciałabym tutaj zaznaczyć, że jeśli nie lubicie brudzić rąk, oraz tego, że część babeczki zostaje na papierowej papilotce - skorzystajcie z foremek silikonowych na babeczki. Można je myć w zmywarce, babeczki z nich wręcz "wyskakują".

Przejdźmy do przepisu! 

Potrzebujesz:
  • 3 łyżki miodu
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej 
  • 2 łyżki kakao
  • 150 ml mleka
  • 3 jaja
  • 6 łyżek mąki pełnoziarnistej
  • 6 łyżek wiórków kokosowych
  • 6 łyżeczek otrębów owsianych (lub innych otrębów, zależy co lubicie)
  • kilka kostek gorzkiej czekolady (powyżej 70%)


W jednej misce mieszamy wszystkie suche składniki tj. kakao, mąkę, otręby, proszek do pieczenia, sodę oczyszczoną, wiórki kokosowe. W międzyczasie rozgrzewam piekarnik na 180° C, grzanie góra dół bez termoobiegu. 


W osobnej miseczce roztrzepuję jajka, dodaję mleko oraz miód. Wszystko mieszam bardzo energicznie aż do połączenia składników - pamiętajcie, że miód musi się dokładnie rozpuścić. 


Do masy płynnej dodaję suche składniki. Całość ponownie mieszam aż do uzyskania jednolitej masy. Najlepiej kilka razy całą miskę od brzegu do brzegu "wydrapać" łyżką, po to, by nigdzie nie zostały tzw. pęcherzyki z mąką.


Ciasto nałóż do papierowych papilotek i wstaw rozgrzanego piekarnika na około 25 minut. Gotowe ciasto sprawdzisz za pomocą patyczka. Patyczek suchy - babeczki gotowe. 


W kąpieli wodnej rozpuszczam gorzką czekoladę. Górną część upieczonych muffinek maczam w czekoladzie i pozostawiam do wystygnięcia. Później przekładam do lodówki, by czekolada stwardniała. 

Całość jest naprawdę prosta i mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu. Smacznego! 

wtorek, 24 lipca 2018

Miałam ochotę na coś dobrego, coś słodkiego, ale nie wymagającego ode mnie zbyt dużych nakładów czasowych. Wiadomo - gdy jest ciepło, za oknem piękna pogoda to aż nie chce stać się w kuchni. Zazwyczaj piekę wieczorami, gdy za oknem już ciemno. Tak, by nie tracić ani chwili na świeżym powietrzu.


Brownie w przygotowaniu jest banalnie proste. Potrzebujesz do tego:
  • 1 jajko
  • 1/2 szklanki erytrolu lub ksylitolu (albo 3 duże łyżki miodu)
  • 1/2 szklanki mąki pełnoziarnistej
  • 1/3 szklanki kakao
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • około 6 łyżek masła
  • 1,5 średniej wielkości cukinii
  • 1-3 paski gorzkiej czekolady (takiej prawdziwej:))
  • aromat waniliowy (kilka kropel) lub 1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią

Cukinie obieram ze skórki i ścieram na najmniejszych oczkach na tarce. Po starciu odstawiam na sitko, by nadmiar wody spokojnie mógł wypłynąć. Całość dodatkowo odsączam przez dłonie - wyciskam startą cukinię. W międzyczasie polecam rozgrzać piekarnik do 180° C, grzanie góra dół bez termoobiegu. 


Do miski wrzucam roztopione masło, aromat waniliowy, słodzidło, jajko oraz cukinię. Całość mieszkam energicznie do uzyskania jednolitej konsystencji, tak, by wszystkie składniki ładnie się rozeszły. 


Do tak powstałej masy dodaję proszek do pieczenia, sól, mąkę oraz pokruszoną gorzką czekoladę (ja po prostu siekam ją nożem). Kawałki czekolady w czekoladowym cieście są tym, czego potrzebujecie. Zaufajcie mi! :)


Całość mieszam energicznie aż do uzyskania gęstej konsystencji. To ciasto powinno "zostawać na łyżce". Jeśli wydaje się Wam, że jest za suche, dodajcie trochę wody, jeśli zbyt rzadkie - dodajcie mąki. 


Foremkę (w moim przypadku małą tortownicę) wykładam papierem do pieczenia. Masę przekładam na papier. Całość wsadzam do rozgrzanego piekarnika i piekę przez około 30 minut. Patyczkiem sprawdzam gotowość ciasta - patyczek powinien być suchy. Gdy ciasto ostygnie w kąpieli wodnej rozpuszczam kilka kostek gorzkiej czekolady i dekoruję nim górę brownie. 


Ciasto wsadzam do lodówki - ale to moja preferencja. Wolę chrupką i twardą czekoladę :)

Ciasto jest naprawdę czekoladowe, słodkie, rozpływa się na podniebieniu. Kawałki czekolady przyjemnie zaskakują z każdym kęsem. Jeżeli jeszcze nie przekonaliście się do wykorzystania cukinii w swoim świecie wypieków na słodko, gorąco Was do tego zachęcam!

czwartek, 19 lipca 2018

Cześć, 

jednym pysznym przepisem na cukinię już się z Wami podzieliłam (tu). Dziś czas na dużo szybszą przekąskę - cukinia lub kabaczek smażony w panierce z bułki tartej. Szybka i niezawodna przekąska w sezonie cukiniowym!


Zauważyłam, że sporo osób ma problem z określeniem różnicy między kabaczkiem a cukinią. Często spotkałam się ze zdaniem, że cukinia jest żółta, natomiast kabaczek – zielony. Jednak nie jest to prawdą! Jest to ten sam gatunek rośliny, ale o różnym etapie dojrzewania i wzrostu. Cukinia może być zarówno zielona, jak i żółta, jest młoda, delikatna, słodkawa i jędrna. Kabaczek zaś to dojrzała i większa cukinia z pestkami. 


Smażona w panierce cukinia lub kabaczek to ciekawy pomysł na przekąskę imprezową. Ta aromatyczna przystawka nie zajmuje Wam zbyt wiele czasu. Powstałe cukiniowe placuszki są chrupiące na zewnątrz i miękkie w środku.  Niebo w gębie! 

Do tego dania dobrze sprawdzi się zarówno kabaczek, jak i cukinia, chociaż przyznam, że cukinia jest bardziej miękka i słodsza. Mnie bardziej odpowiadają cukiniowe krążki niż kabaczkowe obwarzanki. 



Cukinia smażona w panierce


  • 1/2 kabaczka lub cukinii,
  • 2 jajka,
  • sól, pieprz, przyprawy,
  • bułka tarta,

Cukinię pokroić na plastry ok 0,5 cm do 1 cm. Cukinie są o wiele bardziej miękkie od kabaczków, więc nie trzeba z nich wykrajać pestek. Z kabaczków lepiej wykroić twardsze pestki, zostawiając plastry w kształcie obwarzanki. Otrzymane plastry oprószyć solą i pierzem, i odstawić na kilkanaście minut, aby zmiękły. Ja kroję cukinie na grubsze, a kabaczki ma cieńsze plastry, ponieważ te drugie są nieco twardsze. Cieńsze plastry stają się miękkie na patelni i nie wymagają tyle czekania. 


Jajka należy roztrzepać ze szczyptą soli i pieprzu. Ja nieraz dodaję do jajka ulubione przyprawy, aby nadać cukinii więcej aromatu, np. paprykę, czosnek. Plastry cukinii należy moczyć w obu stron w jajku, a następne w panierować w bułce tartej. 

Smażyć na rozgrzanym oleju na małym ogniu z obu stron, na lekko brązowy kolor. Po usmażeniu odłożyć na ręcznik papierowy, aby pozbyć się nadmiaru tłuszczu. Podawać na ciepło. 

Smacznego!



A Wam jak podoba się taka wersja dania z kabaczków? Znalazłam jeszcze przepisy na kabaczki w ziarenku smaku czy przyprawie do kurczaka, ale jeszcze ich nie próbowałam. A Wy, jakich jeszcze przypraw dodalibyście do tego dania? 

poniedziałek, 16 lipca 2018

Kiedy przychodzi sezon ogórkowy, z niecierpliwością czekam na pierwsze ogórki małosolne, które znikają ze słoika zanim zdążą się porządnie przegryźć z zalewą. Dziś pokażę Wam mój ulubiony przepis na takie ogóreczki.


Kiszenie to jeden z najlepszych pomysłów na przechowywanie warzyw zimą, a ogórki to najczęściej kiszone warzywa ze wszystkich. Akurat ogóreczki małosolne na pewno do zimy nie przetrwają, ale warto zwrócić uwagę, na ich właściwości prozdrowotne. Ogórki małosolne kisi się o wiele krócej niż tradycyjne ogórki kiszone, przez co są one chrupiące, aromatyczne i lekko słone. Sama nazwa może być nieco myląca, ponieważ trudno powiedzieć, że do ogórków małosolnych dodaje się małą ilość soli.


Ogórki to bardzo zdrowe i lekkostrawne warzywa (tylko 12 kcal/100 g) jednak mają jedną wadę, zawierają bowiem askorbinazę – enzym ulatniający (rozkładający) witaminę C. Stąd też wskazówki, aby nie łączyć surowego ogórka z pomidorem, który witaminy C ma dość sporo. Kiszenie ogórków sprawia, że askorbinaza ulega rozpadowi, przez co kiszone ogórki można bez obaw łączyć z pomidorami. Do tego ogórki kiszone są łatwiej stawne niż surowe.


A co, jeśli uwielbiamy sałatki z surowym ogórkiem z pomidorem? Wystarczy jedno z warzyw wymieszać z oliwą z oliwek przed połączeniem z innymi składnikami. Zapobiegnie to rozkładowi witaminy C z pomidora. 

Ogórki małosolne - przepis



Składniki:
  • 2kg ogórków gruntowych,
  • 4-5 ząbków czosnku,
  • kawałek korzenia chrzanu (ja dodałam również liście), 
  • kilka gałązek kopru z kwiatami (można dodać również liście wiśni, czarnej porzeczki czy winogron), 
  • 3 l wody,
  • 3 łyżki soli
Duży słój lub kamionkowy garnek należy ostrożnie wyparzyć. Ogórki należy dokładnie umyć. Korzeń chrzanu, liście i koper opłukać. Ząbki czosnku obraz ze skórki i przekroić na pół. Ogórki układać warstwami w słoju, przekładając je chrzanem, koprem, czosnkiem oraz liśćmi. 

Przygotować zalewę z gorącej wody i soli (jedna łyżka soli na jeden litr wody). Ogórki zalać tak, aby były całe pod wodą. Najlepiej ogórki zalać letnią solanką, ale jeśli dodasz cieplejszej solanki, to proces kiszenia zacznie się szybciej. Naczynie należy przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce na kilka dni. 


A Wy kisicie sami ogórki, czy wolicie kupić kiszone w sklepie? Korzystacie z sezonowych owoców i warzyw? 

środa, 11 lipca 2018

Domowe lody - czy może być coś prostszego w wykonaniu? Przyznaję się szczerze, że zawsze bałam się przygotowywania jakichkolwiek lodów, wiele razy słyszałam, że one po prostu nie wychodzą, że te kupne to zawsze dobre. 



Obecnie, skład niemalże każdych lodów, które weźmie się do ręki pozostawia wiele do życzenia - masa cukru, słodzików, konserwantów i zagęszczaczy. A co, jeśli powiem Wam, że można inaczej? Po domowemu, smakowicie i wręcz z apetytem na jeszcze? A co, jeśli jest to wersja fit/light, po której nie będzie wyrzutów sumienia i dodatkowych kilogramów?

Potrzebujesz:

  • około 4 łyżki jogurtu naturalnego (u mnie był to jogurt typu greckiego)
  • pół ananasa
  • miód jako słodzik (ilość zależy od Waszego smaku, u mnie była to jedna łyżka)
  • limonkę


Czas przygotowania: około 10 minut
Czas mrożenia: 2-4h

Ananasa obieram ze skórki, kroję w mniejsze kawałki, wrzucam do szklanej miski lub blendera kielichowego. Dodaję jogurt oraz miód.


Limonkę sparzyć, dokładnie umyć skórkę. Na tarce o małych oczkach zetrzeć skórkę do miski/blendera kielichowego. Wycisnąć sok z limonki i dodać do całości. Wszystko dokładnie zblendować na gładką masę. 


Przelać do pojemnika na lody. U mnie był to szczelny plastikowy pojemnik z przeznaczeniem do żywności. Wsadzić do zamrażalki. Przez 2-4h (wszystko zależy od gęstości masy) co 30 minut całą masę należy dokładnie wymieszać, tak, by się nie skrystalizowała - w przeciwnym wypadku zmieni się w bryłę, którą ciężko będzie później porcjować. 

Mam nadzieję, że ten szybki przepis przypadnie Wam do gustu i zdecydujecie się na wykonanie domowych lodów.

Smacznego! 

piątek, 6 lipca 2018

Kto z Was nie lubi unoszącego się w powietrzu zapachu świeżo upieczonych bułeczek? A w dodatku takich, które można jeść bez wyrzutów sumienia?

Dzisiaj na blogu mam dla Was przepis na szybkie i przepyszne bułeczki orkiszowe, którymi zachwycała się moja rodzinka. Mam nadzieję, że bułeczki Wam także przypadną do gustu i rozsmakujecie się w domowych wypiekach.


Orkisz jest wspaniałym źródłem białka - to dobra wiadomość dla wszystkich osób, które trenują i liczą na rozbudowę mięśni. Mąkę orkiszową często wykorzystuje się do pieczenia chlebków, bułeczek. Orkisz ma lekko orzechowy posmak, dlatego nawet mało przyprawiony chleb czy bułeczki będą świetnie smakowały.

Orkisz sam w sobie dobrze wpływa na nasze zdrowie, dlatego zaleca się go włączyć do codziennej diety. Dlaczego?

  • wykazuje działanie antybakteryjne
  • daje poczucie nasycenia
  • obniża poziom cholesterolu we krwi
  • wzmacnia narządy zmysłów
  • ma w sobie zdrowe nienasycone kwasy tłuszczowe

Bułeczki robi się ekspresowo, w 30 minut i gotowe! Gwarantuję, że będą smakowały nie tylko Tobie, ale także mężowi/chłopakowi/mamie/tacie/dzieciom! Fajna alternatywa dla sklepowych bułek, których skład nie zawsze możemy zmonitorować!

Lista składników na 8 bułeczek:

400 gramów mąki orkiszowej jasnej (u mnie typ 550)
100 gramów mąki orkiszowej pełnoziarnistej
40 gramów świeżych drożdży
40 gramów oleju
220 gramów ciepłej wody
szczypta cukru
łyżeczka soli
1 roztrzepane jajko do posmarowania bułeczek
ulubione ziarna do posypania wierzchu bułeczek (np. sezam, pestki dyni, słonecznik, siemię lniane)


Wszystkie składniki umieszczam w naczyniu. W tym czasie rozgrzewam piekarnik do 200° C, bez termoobiegu, góra-dół.


Ciasto wyrabiam przez kilka minut aż do otrzymania jednolitej masy (wszystko musi być dobrze rozprowadzone, zwłaszcza drożdże).


Blachę wykładam papierem do pieczenia. Ciasto dzielę na osiem równych części i formuję kuleczki. Układam je na papierze. Roztrzepuję jajko i silikonowym pędzelkiem nakładam na bułeczki. Pomoże nam to przykleić wszystkie ziarna.


W moim przypadku był to sezam, nasiona chia, siemię lniane oraz mieszanka ziół greckich - taki aromat lubię najbardziej!


Bułeczki wsadzam do rozgrzanego piekarnika i zostawiam tam na około 30 minut. Niepozorne małe kulki ciasta szybko zmieniają się w piękne, wyrośnięte bułeczki.


Po upieczeniu nie wyciągam ich od razu z piekarnika. Uchylam lekko drzwiczki od piekarnika i czekam aż trochę przestygną. Skórka jest chrupiąca, środek miękki i o pięknym zapachu. Nic, tylko robić!

To jak? Zabierasz się za poznawanie nowych smaków i upieczenie swoich pierwszych bułeczek?

poniedziałek, 2 lipca 2018

Cześć!

Czy może być coś lepszego, niż domowe słodycze, które możesz zabrać ze sobą wszędzie? Do szkoły, do pracy, w podróż - gdziekolwiek chcesz! Już od dawna praktykuję rozwiązanie, jakim jest tworzenie dań z nieprzetworzonych składników, odpowiednio je łącząc i nadając pożądanego smaku. Tak samo było w przypadku tych daktylowych kulek, nazywanych także "kulkami mocy".

Dlaczego? To bomba energetyczna! W chwilach, gdy czuję zmęczenie, ospałość i po prostu nie mam siły - sięgam po nie i już po krótkim czasie wraca energia z wraz z nią chęć do działania.


Wersji na tę zdrową przekąskę jest mnóstwo, każdy może przepis zmodyfikować i zrobić go pod siebie. Ja także zmieniłam ten, na który trafiłam całkiem przypadkowo. I o to właśnie chodzi w kuchni, by wciąż coś zmieniać, uczyć się i modyfikować wedle uznania!

Do przygotowania moich kulek daktylowych wykorzystałam:
jedną niepełną szklankę suszonych daktyli
łyżeczkę sezamu białego
łyżeczkę siemienia lnianego
łyżeczkę nasion chia
sporą garść orzechów (pół na pół orzechy laskowe i włoskie)
4 łyżki płatków orkiszowych

Przed przystąpieniem do przygotowywania kulek, daktyle należy namoczyć we wrzątku przez około pół h. Uwaga! Nie wylewamy wody po moczeniu daktyli!



Orzechy oraz płatki blenduję w pojemniku z ostrzem "S", ale niezbyt drobno, chcę, by orzechy i płatki były wyczuwalne.


Daktyle blenduję na gładką masę, gdy blenderowi jest zbyt "ciężko" dolewam troszkę wody po moczeniu. Do masy daktylowej wsypuję orzechy oraz płatki orkiszowe.


Całość mieszam łyżką bądź dłonią. Polecam ten drugi sposób - o wiele łatwiej jest kontrolować masę. Powstałą masę wsadzam do lodówki na około 10 minut. Masę wyciągam i formuję kulki wybranej wielkości.


Daktylowe kulki są świetnym zamiennikiem sklepowych słodyczy, a ich przygotowanie jest szybkie i wymaga od nas mało uwagi.

Kulki można przechowywać w lodówce nawet do tygodnia - pod warunkiem, że są zamknięte w szczelnym opakowaniu.

Smacznego!