Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dynia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dynia. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 września 2022

Na co dzień pokazuję Wam przepisy na doskonałe potrawy. Jednak, co jeśli powiem, że ze znanych składników możesz również wykonać doskonałe dekoracje? Zaskoczeni? To jednak nie wszystko! O dekoracjach owocowych czy warzywnych, które zdobią nasze dania, wie wielu miłośników kuchni. Ale czy ktoś z Was pomyślał, by owocami i warzywami ozdobić ściany czy półki? W dzisiejszym wpisie pokażę Wam moje ulubione dekoracje wykonane ze znanych produktów.



Dekoracje z owoców – jak zrobić?


Owoce to nie tylko wdzięczny temat do kulinarnych podróży, ale również doskonały pomysł na uzupełnienie aranżacji wnętrz, w tym oczywiście kuchni. Zapewne podczas świątecznych przygotowań spotkaliście się z suszonymi dekoracjami. Ja jednak nie jestem niewolnicą kalendarza i po ten sposób na dekorację sięgam także w innych porach roku. Chętnie wieszam je we wnętrzach, których cała aranżacja nawiązuje do mojej pasji, jaką są podróże kulinarne. Dlatego  np. w kuchni dekoracje z owoców i warzyw wiszą obok niezwykle barwnych i niemal pachnących plakatów, które w dużym formacie drukuję tutaj: https://www.viperprint.pl/produkt/PLA001C. Mam więc obok doskonałego i estetycznego wydruku ulubionych przypraw i warzyw ich mini-wersję w postaci dekoracji.


Nie będę oryginalna, więc wspomnę tu o pięknych oraz szeroko znanych suszonych plastrach cytrusów. Warto dodać, że sama przygotowuję w ten sposób owoce. Kroję je na cienkie plastry, które potem kładę na niebrudzącą gazetę i umieszczam w suchym miejscu. Pamiętajcie, żeby przykryć je odpowiednio, by nie stały się cytrusowymi zbieraczami kurzu. Potem takie plastry chętnie wieszam w oknie, obserwując, jak słońce przebija się przez ich strukturę. Lubię także, kiedy wiszą na ścianie w towarzystwie suszonych ziół czy lasek wanilii lub cynamonu, tworząc pachnącą dekorację. Moi goście, już po pierwszym spojrzeniu na moje ściany, doskonale wiedzą, że kuchnia to moja miłość! Dodam tylko, że takie kompozycje doskonale pasują do mojego rustykalnego domu, nadając mu sielskiego charakteru. 


Cytrusy doskonale nadają się także jako uzupełnienie innych dekoracji. Warto w misie (ja lubię te miedziane) umieścić suszone skórki z cytryny czy pomarańczy, które staną się bazą dla innych eko-ozdób, np. szyszek czy ususzonych kwiatów. Nie tylko owoce są na mojej handmade'owej liście.



Jak zrobić dekoracje z warzyw?


Warzywa również mogą stanowić doskonałą dekorację Waszego mieszkania. Nie, nie mówię tu o wieszaniu marchewki w salonie, ale o warzywach, których często nie doceniamy lub rzadko korzystamy podczas codziennego gotowania.


  • Karczochy – a raczej ich kwiaty to niezwykle designerska ozdoba. Sama roślina rośnie nawet do 1,5 m wysokości, przypomina trochę oset, a przy tym ma charakterystyczne liście. Nas najbardziej interesuje jego główka. Suszone kwiaty karczocha, wstawione do wazonu lub uzupełniające inne kompozycje, zdecydowanie przykują uwagę gości.

  • Dynia – to chyba najpopularniejsze warzywo, które stanowi dekorację. Nie wyobrażam sobie jesienie bez tych pękatych piękności. Ja jednak, by uniknąć ich rozkładu, nie wycinam ich. Zbyt często, mimo prób, po tygodniu zaczęły się psuć i wydzielać niemiły zapach. Tymczasem nienaruszone dynie ozdobne mogą służyć nam przez wiele tygodni.

  • Czosnek i cebula – te warzywa często zdobią włoskie restauracje. Ja w kuchni bez porządnego warkocza z czosnku nie mogłabym się obyć!

  • Dekoracyjne kukurydze – ususzona doskonale uzupełni wnętrze każdego miłośnika kuchni, w tym meksykańskich smaków.


Jak widzicie, piękne i estetyczne dekoracje znajdziecie w swoich kuchniach i lodówkach. Dla mnie ważne jest również to, że takie dekoracje nie szkodzą środowisku, są ekologiczne. Mam nadzieję, że zachęciłam Was, by ozdobić ściany ziołami, owocami i warzywami.

piątek, 27 grudnia 2019

Cześć!

Mam dla Was przepis, jakiego na pewno nie spodziewaliście się w tym czasie. Nie będzie u mnie makowca, sernika w wersji świątecznej, pasztecików i pierogów. Mam dla Was coś, co przyniesie na myśl piękną, polską złotą jesień, której już w tym momencie mi brakuje. Za oknami brakuje śniegu - obecna zima nie ma nic wspólnego z tymi zimami, które towarzyszyły nam jeszcze 4-5 lat temu. Bardzo nad tym ubolewam, ale w tych dniach ratuję się puree z dyni, które zostało mi jeszcze w zamrażarce.

Babeczki, bo o nich będzie dzisiejszy wpis to połączenie wszystkich moich ulubionych smaków, także nie pozostało nic innego, jak zabierać się do pracy i pieczenia!


Wypieki z dynią są chyba jednymi z moich ulubionych, zawsze pięknie rosną a konsystencja puree pozwala na wiele kombinacji i wariacji podczas wypieków.

Do przygotowania takich babeczek potrzebujesz:
  • 115 gramów puree z dyni,
  • około 170 gramów mąki (pół na pół jaglana z ryżową),
  • 100 ml mleka roślinnego (u mnie ryżowe),
  • około 40-50 gramów erytrytolu,
  • 1 łyżki proszku do pieczenia,
  • 1 łyżeczkę przyprawy do piernika.


W miseczce umieszczamy puree z dyni, dodajemy mąki, przyprawę do piernika, proszek do pieczenia, słodzik, mleko.


Całość dokładnie mieszamy do połączenia się składników. Masa powinna być dość płynna, ale nie lejąca się z łyżki, powinna powoli ściekać. Rozgrzewamy piekarnik do 190° C.



Przygotowujemy foremki silikonowe do babeczek. Wypełniamy foremki ciastem do połowy wysokości (ciasto urośnie). I wsadzamy do rozgrzanego piekarnika na około 15-16 minut.


Po upieczeniu babeczki wyciągamy do lekkiego przestudzenia. Gdy będziesz w stanie je wziąć do rąk - wyłóż na kratkę do studzenia, odparują i nabiorą odpowiedniej konsystencji. Jako polewę możesz użyć gorzką czekoladę, masło orzechowe, krem z daktyli i wiele, wiele innych kombinacji, o jakich tylko marzysz :)

wtorek, 15 października 2019

Cześć! 

Sezon na dynię w mojej kuchni trwa w najlepsze i mam nadzieję, że Wy już zdążyliście się do niej przekonać! Mam dla Was propozycję, która w innej formie zdążyła już pojawić się na blogu. Zupa krem z dyni! (poprzedni przepis tutaj). 

Kupcie dynię, kilka innych składników i zabierajcie się do gotowania! Niejednokrotnie dynia jest już w przecenie - spieszcie się :)


Mnogość smaków, piękny kolor, walory smakowe i zdrowotne. Zupa naszpikowana jest witaminami i naturalnymi antybiotykami, dlatego nie lekceważcie tego przepisu, zwłaszcza w czasie, kiedy przeziębioną osobę można spotkać na każdym kroku.

Do przygotowania tej zupy potrzebować będziecie:

  • jednej średniej dyni hokkaido (lub innej, ale to właśnie dynia hokkaido nadała takiego koloru),
  • 2 średnich cebul,
  • około 5 ząbków czosnku,
  • kawałek, około 4 cm świeżej kurkumy,
  • bulionu mięsnego lub warzywnego (około 400 ml),
  • puszka mleka kokosowego
  • curry,
  • sól,
  • pieprz,
  • suszony imbir,
  • ostra papryka,
  • ulubione orzechy (u mnie prażone orzechy laskowe, ale mogą być również włoskie, ziemne, migdały, pistacje),
  • filet z piersi indyka (opcjonalnie, my tym razem mieliśmy wersję z mięsem),
  • przyprawy do fileta: odrobina cynamonu, do smaku: ostra papryka, sól, pieprz,
  • pietruszka do dekoracji,
  • olej do smażenia (u mnie ryżowy).

  1. Dynię hokkaido można jeść razem ze skórką, dlatego dokładnie szoruję ją pod bieżącą wodą z każdej strony, kroję na mniejsze kawałki. Jeśli macie inną dynię, polecam ją umyć i obrać, a następnie pokroić.
  2. Czosnek kroimy w płatki, cebulę w piórka (może być niedbale, bo i tak wszystko później zblendujemy). W garnku rozgrzewamy odrobinę oleju, jak do smażenia, gdy będzie gorący - wrzucamy czosnek i cebulę. Przesmażamy przez około 3 minuty do zarumienienia. Następnie ściągamy na osobny talerzyk, aby się nie przypaliło.

3. Do garnka dodajemy jeszcze odrobinę oleju. Po jego rozgrzaniu wrzucamy całą dynię i przesmażamy kolejne 3-4 minuty ciągle mieszając.

4. Do dyni dodajemy około 200 ml bulionu mięsny/warzywny i całość mieszamy. Gotujemy na małym ogniu co jakiś czas kontrolując miękkość dyni. Podczas gotowania dodajemy sól, pieprz do smaku, dodajemy po łyżeczce curry, suszonego imbiru, pół łyżeczki ostrej papryki. Świeżą kurkumę obieramy, ścieramy na tarce o małych oczkach i dodajemy. Całość dokładnie mieszamy. Dodajemy mleko kokosowe (większość stałej części, rzadszą część z powodzeniem można później wykorzystać do koktajli :)).


5. Blender w dłoń i gdy dynia jest ugotowana do miękkości, całość blendujemy na gładziutką masę. Jeśli idzie zbyt opornie, dodajemy więcej bulionu, aż konsystencja będzie dla nas zadowalająca. Zupa powinna być gęsta, kremowa, jednolita. Jeśli czegokolwiek Wam w niej brakuje, doprawcie po swojemu! To tylko moje propozycje! :)

6. Zupę przekładamy na najmniejszy ogień i gotujemy jeszcze chwilę. W tym czasie filet z indyka kroimy na mniejsze paseczki, wrzucamy do miski, dodajemy przyprawy, mieszamy i wrzucamy na patelnię, np. grillową. Smażymy do lekkiego zarumienienia się mięsa.



7. Orzechy siekamy drobno. Gdy mięso będzie gotowe, zupę wykładamy do głębokich talerzy, na zupie układamy mięso, posypujemy całość orzechami, dekorujemy natką pietruszki i gotowe!


Z tego przepisu wychodzą aż 4 porcje, więc będziecie mieli obiad na dwa dni lub w jeden dzień obiad, a w drugi kolację na ciepło. Gwarantuję, że zakochacie się w tym smaku i będziecie chcieli powtórzyć tę zupę!

Smacznego!

piątek, 20 września 2019

Cześć!

Jak dobrze wiecie, w mojej kuchni zaczął się przemiał dyni. Wykorzystuję ją w wielu formach i mam nadzieję, że dzisiejsza propozycja jak najbardziej przypadnie Wam do gustu! Dyniowe placuszki możesz podać w wielu odsłonach, ale o tym w dalszej części artykułu! :)


Do przygotowania tych przepysznych placuszków z dyni potrzebujesz:
  • szklanki puree z dyni,
  • jednego banana,
  • około 4-5 daktyli,
  • 150 ml napoju roślinnego (u mnie było to mleko ryżowe),
  • 2 łyżki oliwy z oliwek przeznaczonej do smażenia,
  • szczypta soli,
  • szklanka mąki ryżowej,
  • olej do smażenia (u mnie kokosowy).

Na początku zalej daktyle wrzątkiem na około 10 minut. Zabierz się za odmierzenie wszystkich składników, aby szybciej szło przygotowywanie placuszków.


Gdy daktyle wystarczająco namokną, odcedź je i wrzuć do kielicha blendera. Dodaj banana oraz napój roślinny. Zblenduj na gładką masę. Przelej do miseczki i dodaj puree z dyni. Dokładnie wymierzaj do połączenia się składników. Dodaj oliwę z oliwek i ponownie zamieszaj.


Do tak przygotowanej masy dodaj mąkę i odrobinę soli. Całość energicznie mieszaj do rozbicia wszystkich pęcherzyków z mąką. Gdy ciasto będzie dość gładkie, zabierz się za rozgrzewanie patelni. Najlepiej, aby była to patelnia typowo do naleśników, z nieprzywierającym dnem, ale w sumie każda inna też dobrze się sprawdzi. Na patelnię dodaję odrobinę oleju kokosowego i na mocno rozgrzaną jej powierzchnię kładę łyżką pierwsze porcje placuszków z dyni na słodko.


Gdy placuszki się zarumienią z jednej strony - przewracam je na drugą i czekam, aż stanie się to samo. Smażę na niewielkim ogniu, bo nie chce, aby placki się przypaliły, a dopiekły w środku. Odkładam na talerzyk i smażę kolejną porcję.


W tym przypadku placuszki były moim śniadaniem i podałam je w towarzystwie malin, jeżyn, jabłka oraz figi, na które teraz też jest sezon! Całość dla uzupełnienia można polać ulubionym sosem, syropem klonowym, udekorować startą czekoladą, wiórkami kokosowymi, syropem klonowym, dżemem - co Wam tylko przyjdzie do głowy!

Mam nadzieję, że skusicie się na wykonanie tych banalnych placuszków na słodko z dyni!

wtorek, 17 września 2019

Cześć!

Jesień u mnie pełną parą i powoli przestawiam się na to, że dynia będzie królowała podczas śniadania, obiadu i kolacji. Mam nadzieję, że i Wy postaracie się ją wykorzystać, bo jej smak, różnorodność odmian i możliwości zastosowań są niemal nieograniczone.

Do przygotowania cynamonowych bułeczek skłoniły mnie zdjęcia przewijające się co jakiś czas w mediach społecznościowych - piękne, jesienne aranżacje ze sweterkami, liśćmi, dynią i cynamonowymi bułeczkami właśnie. 


Aromat po przygotowaniu tych bułeczek, który unosi się w mieszkaniu jest zwiastunem nadchodzącej jesieni. Jestem ciekawa, czy zakochacie się w nim tak samo, jak ja! :)

Do przygotowania ciasta cinnamon rollsów potrzebujesz:
  • około 3 łyżek mleka roślinnego (u mnie mleko ryżowe),
  • szklanka puree z dyni,
  • 2 łyżki oleju kokosowego,
  • pół szklanki mąki ryżowej,
  • 1/3 szklanki mąki owsianej,
  • 1/4 szklanki mąki gryczanej,
  • 1/4 szklanki skrobi z tapioki,
  • 1/4 szklanki skrobi ziemniaczanej,
  • łyżeczka proszku do pieczenia,
  • 2 łyżeczki suchych drożdży,
  • 2 i pół łyżki mielonego siemienia lnianego,
  • szczypta soli,
  • 1,5 łyżki cukru (u mnie trzcinowy).
Składniki na "nadzienie":
  • 1,5 łyżki rozpuszczonego oleju kokosowego,
  • około 4 łyżki cukru trzcinowego,
  • 2 łyżeczki cynamonu.


Wszystkie mąki przesiewamy do miski, do tego dodajemy suszone drożdże, proszek do pieczenia, cukier i siemię lniane oraz sól.


W osobnym garnuszku podgrzewamy puree z dyni, dodajemy 3 łyżki mleka roślinnego oraz olej kokosowy. Mieszamy podgrzewając na małym ogniu, do połączenia się składników. Całość powinna być bardzo ciepła, ale nie wrząca/gorąca, bo niestety, zabiłoby nam to drożdże!


Do sypkich składników powoli dodajemy puree z dodatkami. Całość mieszamy do połączenia składników. Wyrabiamy ciasto łyżką przez kilka minut. Po tym czasie z powodzeniem powinno powoli odrywać się od ścianek miski, będzie dość elastyczne, ale nie lejące się, jak np. gęsta śmietana. Gdy ciasto jest zbyt luźne, dodaj jeszcze trochę mąki ryżowej lub owsianej do uzyskania pożądanej konsystencji. Pamiętaj, aby nie dodawać za dużo mąki, bo ciasto po upieczeniu będzie za suche.

Tak przygotowane ciasto przykryj bawełnianą ściereczką i odstaw do ciepłego miejsca na około 40-50 minut do wyrośnięcia. Ja zazwyczaj przed przygotowywaniem ciasta włączam na chwilę piekarnik, dosłownie 2-3 minuty i wyłączam. Później wsadzam do środka ciasto i zamykam, rośnie przepięknie :)


Gdy ciasto sobie wyrasta, na spokojnie łączę cukier trzcinowy z cynamonem. W garnuszku rozpuszczam olej kokosowy. Na blasze kładziemy papier do pieczenia. 


Ciasto po tym czasie powinno wyraźnie urosnąć. Mieszamy łyżką, aby je odgazować. Z takiej masy odrywaj kawałki ciasta o takiej wielkości, jakiej chcesz mieć bułeczki. Blat dodatkowo podsypuję mąką ziemniaczaną, aby ciasto nie lepiło się i było łatwiejsze w formowaniu.


Ciasto roluję, powstanie tzw. "wężyk" z ciasta.


Powstały wężyk spłaszczam palcami, przesmarowuję olejem kokosowym i posypuję cukrem wymieszanym z cynamonem. Delikatnie łapię ciasto i zawijam w ślimaczka.


Tak przygotowane bułeczki układam na blasze z papierem do pieczenia.



Przesmarowuję bułeczki pozostałym olejem kokosowym. W międzyczasie rozgrzewam piekarnik do 170 ℃. Przez ten czas bułeczki jeszcze nieco podrosną. Gdy piekarnik będzie rozgrzany wsadzamy do środka bułeczki i pieczemy przez około 20 minut, kontrolując, aby bułeczki zbytnio się nie przypiekły, bo będą zbyt suche.


Po upieczeniu bułeczek w mieszkaniu unoszący się aromat jest nie do opisania - cynamon, słodycz dyni i cukru. Gwarantuję Wam, że pokochacie ten zapach i już zawsze będzie kojarzył się Wam z nadchodzącą, piękną jesienią!


Upieczone bułeczki z powodzeniem można udekorować lukrem, ale ja na swoje pierwsze podejście zrezygnowałam z jakichkolwiek dodatków. Dobrze sprawdzi się tutaj też cukier puder albo starta na tarce czekolada, która opadając na jeszcze gorące bułeczki - rozpuści się.

To jak? Robicie zapas puree z dyni i przygotowujecie ze mną bułeczki?

A może szukasz innych przepisów, które zawierają dynię? Na blogu znajdziesz także:

sobota, 1 grudnia 2018

Cześć!

Dynia wciąż u mnie króluje - nadal można ją dostać w naprawdę dobrej cenie, więc aż szkoda nie skorzystać :) Dzisiaj w roli głównej ciasto z puree z dyni! Ciekawe czy ktoś z Was oprze się temu wspaniałemu smakowi i aromatowi, jaki towarzyszy pieczeniu tego ciasta! 


Do przygotowania tego ciasta potrzebujecie:

  • 1 szklankę mąki jaglanej
  • 1 szklankę mąki gryczanej 
  • pół szklanki ksylitolu
  • 1 łyżeczkę cynamonu
  • 1 i 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1 łyżeczka bezglutenowego proszku do pieczenia
  • 1 szklanka mleka roślinnego (wybierajcie to, co najbardziej lubicie, u mnie było to mleko owsiane)
  • 4 łyżki oliwy z oliwek (tej, która może być poddawana działaniu wysokich temperatur)
  • 1 łyżka soku z cytryny lub limonki
  • 1 szklanka puree z dyni

Do miski dodajemy suche składniki: mąki, sodę, proszek do pieczenia, cynamon, ksylitol. Całość mieszamy, aby wszystko równomiernie się rozprowadziło. 


W drugiej misce mieszamy puree z dyni, oliwę z oliwek, sok z cytryny, mleko roślinne. Łączymy wszystkie składniki. W międzyczasie rozgrzewamy piekarnik do 170° C.


Do suchych składników dodajemy składniki mokre i dokładnie mieszamy do uzyskania gładkiej konsystencji, bez grudek - całość powinna być dość gęsta, ale nie na tyle gęsta, by łyżka w niej stała :) Masę przelewamy do foremki wyłożonej papierem - łatwiej będzie później wyciągnąć ciasto.


Ciasto pieczemy około 40 minut. Po tym czasie powinno być dobre. Ciasto studzimy na kratce.


Gotowe ciasto z powodzeniem można udekorować domową polewą czekoladową, syropem klonowym, uprażonymi orzechami i czym jeszcze chcecie! Korzystajcie z dobrodziejstw natury - dynia jest świetnym dodatkiem w wypiekach :)

wtorek, 27 listopada 2018

Cześć!

Czy dla Was też ten przedświąteczny czas jest w jakiś sposób magiczny? Unoszący się w powietrzu aromat cynamonu, kardamonu, słodyczy wręcz mnie rozczula. Zawsze kojarzyło mi się to z przytulnością, ciepłem i rodzinnym domem. Kontynuując tradycję wiem, że w tym tygodniu musiały się u mnie pojawić te ciasteczka. Są przepyszne, chociaż już mam pomysł na to, jak je zmodyfikować. Nie pozostaje mi nic innego, jak robić na dniach kolejną porcję :)


U mnie klimat przedświąteczny idzie pełną parą - nie ma co się dziwić. Do świąt pozostało jedynie ponad 30 dni, pierwsze, legalne ciastka, w pełni pachnące świętami mam już za sobą!

Do przygotowania tych ciasteczek potrzebujesz:

  • pół szklanki słodzika - u mnie ksylitol,
  • szczyptę soli,
  • 1/4 łyżeczki sody,
  • 1 i 1/2 szklanki mąki gryczanej (u mnie mąka z kaszy gryczanej niepalonej),
  • pół łyżeczki bezglutenowego proszku do pieczenia,
  • szczypta gałki muszkatołowej,
  • 1/3 łyżeczki mielonego imbiru,
  • 1/3 łyżeczki kardamonu,
  • pół łyżeczki cynamonu,
  • pół szklanki mleka roślinnego,
  • 2 łyżki roztopionego oleju kokosowego,
  • 3/4 szklanki puree z dyni.
Jeśli chodzi o puree z dyni - o tym, jak je przygotować pisałam już w tym wpisie.


Ja zawsze piekę dynię w większej ilości - przy okazji robię zupę krem lub po prostu puree dodaję do owsianki, jako bazę do sosu czy mrożę na inną okazję.


W szklanej misce umieszczam wszystkie suche składniki - dokładnie mieszam je łyżką po to, by równomiernie się rozłożyły. W międzyczasie rozgrzewam piekarnik do 170° C, grzanie góra dół z termoobiegiem. Blachę wykładam papierem do pieczenia. 


W drugiej misce mieszam dokładnie puree z dyni z mlekiem oraz olejem kokosowym. 


Mokre składniki wlewam do suchych i całość dokładnie mieszam łyżką. Masa będzie leista, bardzo wilgotna, tak właśnie ma to wyglądać. Na blasze układam łyżką porcje i lekko je spłaszczam. Całość wsadzam do rozgrzanego piekarnika na około 13-15 minut. 


Jeśli macie już gotowe puree i nie musicie piec dyni, przygotowanie tych ciasteczek to naprawdę szybka sprawa. Warto spróbować tego przepisu dla samego poznania smaku :) Ciasteczka są wilgotne, miękkie w środku, niesamowicie aromatyczne, idealne na przekąskę czy na deser.


Dodatkowo, przy kolejnej partii podzielę ciasto na dwie części i do jednej z nich dodam gorzką czekoladę oraz kakao. Jestem ciekawa, czy wtedy też będą takie miękkie i pyszne. Mam nadzieję, że ten przepis przypadnie Wam do gustu tak, jak przypadł mi! 

wtorek, 30 października 2018

Cześć!

To, co Wam dzisiaj przedstawię wyszło pod mojej ręki całkowicie przypadkowo. Miałam ochotę na słodką ale ciepłą kolację, coś, co mnie nasyci i sprawi, że zasnę z uśmiechem na twarzy.

Sezon na dynię mamy w pełni i nadal nie mogę się jej po prostu oprzeć :) Mam nadzieję, że i Wam zasmakuje połączenie dyni, gruszki i cynamonu, który już teraz kojarzy mi się ze świętami!


Składniki potrzebne do wykonania tego ciepłego deseru:
  • pół gruszki
  • kilka ulubionych orzechów
  • jedna garść dyni startej na dużych oczkach
  • cukier/miód/inny słodzik
  • cynamon
  • 2 łyżeczki oleju kokosowego
  • mała garść płatków owsianych
  • sok z 1/4 limonki

Małą część dyni obieram ze skórki, ścieram na dużych oczkach na tarce. Gruszkę myję, kroję na pół, wydrążam gniazdo nasienne, kroją w dość cienkie plasterki.


Na samym dole układam dynię, na to pokrojone gruszki. W międzyczasie rozgrzewam piekarnik góra-dół bez termoobiegu, 180° C.


Na ułożone gruszki dodaję orzechy, szczyptę cynamonu i słodzik/cukier/miód. Następnie tak samo nakładam kolejną warstwę: dynia, gruszka, orzechy, cynamon, słodzik.


Zdrową kruszonkę robię w mega prosty sposób: płatki owsiane, olej kokosowy, słodzik oraz sok z limonki mieszam w małej misce palcami. Całość układam na samej górze i gotowe. Wsadzam do piekarnika na jakieś 20-30 minut.

Przy wyciąganiu naczynia należy być ostrożnym, łatwo o poparzenie.

Mam nadzieję, że połączenie takich smaków jak najbardziej przypadnie Wam do gustu!