Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fit. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fit. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 października 2021

 Cześć!

W dzisiejszym wpisie chciałabym przybliżyć Wam nieco temat świeżo wyciskanych soków - niezależnie od tego czy posiadacie w domu wyciskarkę, czy też skusicie się na świeży sok na mieście, poznajcie ich zalety!


Czy sok z wyciskarki jest zdrowy?

Ciężko ograniczać się do powiedzenia tak lub nie jednoznacznie, bo w dużej mierze tutaj trzeba brać pod uwagę fakt stanu zdrowia osoby, która chce taki sok wypić. Na świeżo wyciskane soki powinny uważać przede wszystkim cukrzycy oraz osoby z alergiami pokarmowymi - dla nich wypicie takiego soku może skończyć się naprawdę źle.

Dla osób, które są zdrowe, takie soki będą prawdziwą bombą witaminową. Doskonale poprawią odporność, w szybki sposób dostarczą potrzebnych witamin, minerałów, poprawią humor, koncentrację. Czy warto? Na to pytanie każdy powinien sam przed sobą odpowiedzieć.

Obecnie wybór wyciskarek jest ogromny i zdaję sobie sprawę, że zdecydowanie się na jakiegoś konkretnego producenta i model to wyzwanie. W wielu rankingach pojawia się Hurom (https://hurompolska.pl/wyciskarka-do-soku/), korzystam z jednej z ich wyciskarki i muszę przyznać, że wypełnia swoje zadania wzorowo :)

Sok z wyciskarki wolnoobrotowej w uogólnieniu jest zdrowy - wyciśnięty z owoców i warzyw często jest w stanie dostarczyć nam witamin, których nie spożylibyśmy w takich ilościach, gdyby nie sok. Nie wyobrażam sobie zjeść 1kg jabłek, 0,5kg buraków, kłącza imbiru i garści jarmużu - w soku da się to wszystko przemycić!


Jak pić soki z wyciskarki?

Po przygotowaniu soku najlepiej jest wypić go jeszcze tego samego dnia, maxymalnie dnia następnego. Już po procesie wyciśnięcia soku z owoców czy warzyw rozpoczyna się proces utleniania, im później wypijemy sok, tym mniejsza szansa na przyswojenie wszystkich wartości odżywczych. Rekomenduję przygotowywanie takiej ilości soku, aby móc go wypić w ciągu jednego dnia. 

Aby maxymalnie wykorzystać to, co udało nam się wycisnąć dobrze jest pić sok powoli - delektując się początkowym i końcowym smakiem. Już w jamie ustnej zaczyna się proces trawienia, dlatego sok wymieszany ze śliną trafiając do żołądka będzie miał o wiele lepsze działanie, niż sok, który wypijemy duszkiem naprędce.

Ile soku z wyciskarki pić dziennie?


Oczywiście świeżo wyciskane soki to możliwość szybkiego dostarczenia do organizmu energii, witamin, minerałów - ale należy pamiętać, aby nie przesadzać z ilością wypijanego dziennie surowego soku. Wypicie na raz 1l soku może spowodować odwrotny od zamierzonego, skutek. Pojawi się biegunka a nawet wymioty. Lepiej dozować sobie taką przyjemność - jedna szklanka dziennie będzie w mojej ocenie wystarczająca.


Czy sok z wyciskarki można przechowywać?

Po wyciśnięciu soku możesz go przechowywać w lodówce maxymalnie 48 godzin. U mnie jeszcze nie doszło do takiej sytuacji, bo zawsze staram się, aby powstało tyle soku, że będę go w stanie spożyć w ciągu jednego dnia. Jeśli jednak przygotowałeś większą ilość soku - przelej go do czystego słoika lub butelki i szczelnie zakręć, aby do środka nie dostawało się powietrze.

Do przechowywania soku (do max 48h) możesz wykorzystać także pojemniki próżniowe, które w znaczy sposób ograniczą utlenianie się soku.

Świeżo wyciśnięte soki można także pasteryzować i mrozić, ale myślę, że do tego powinien powstać zupełnie osobny wpis :)

Macie w swojej kuchni wyciskarkę wolnoobrotową? Korzystacie z niej? Moja stoi ciągle na blacie roboczym, aby była w zasięgu wzroku, bo wiem, że gdybym jej nie widziała - nie byłaby w użyciu. 

Lubię świeżo wyciśnięte soki i staram się je robić regularnie 2-3 razy w tygodniu.

piątek, 22 stycznia 2021

 Cześć!

Wraz z Nowym Rokiem wiele osób decyduje się na wprowadzenie do swojego życia kilku istotnych zmian i to jest jak najbardziej na plus! :) Nie jestem zwolenniczką postanowień noworocznych, nazywam je raczej nowymi nawykami.

W sztywno ułożonych postanowieniach noworocznych nie lubię tego, że każda jedna porażka oznacza, że polegliśmy i nie możemy zacząć od nowa. W nawykach chodzi o to, że wypracowujemy je z czasem - krok po kroku, po drodze niejednokrotnie potykając się i podnosząc z ziemi. Wyciągając wnioski, ucząc się nowych rzeczy i swoich reakcji na nie.

Podobnie jest z podejściem do zdrowego odżywiania. Nie jestem zwolenniczką zasady 100% albo nic, mody na "czystą michę", która po czasie prowadzi do kompulsywnego objadania się i wyrzutów sumienia. Zmiany w diecie można wprowadzać stopniowo, ucząc się swojego organizmu, dostosowując do jego potrzeb. Mam nadzieję, że dzisiejszy wpis i kilka wskazówek sprawią, że komponowanie fajnych, odżywczych i kolorowych koktajli nie będzie problemem.


Z czego zrobić koktajl?

Oto lista produktów, które zawsze się u mnie znajdą. Z tym pyszności zawsze można wyczarować coś odżywczego:
  • zamrożona natka pietruszki i jarmuż - idealne do przechowywania, świetnie się blenduje, nie traci wartości odżywczych,
  • banany, pomarańcze, kiwi, gruszki, jabłka - must have, podstawa koktajli, równowaga między smakiem słodkim i kwaśnym,
  • czasami zdarzają się: ananas, grapefruit, winogrona, liczi, miechunka,
  • siemię lniane, sezam, wiórki kokosowe, masło orzechowe, gorzka czekolada, ekspandowane nasiona, cynamon, orzechy.


Czy koktajle owocowe są zdrowe?

Wszystko zależy od tego, co w nich umieścisz. O ile podstawą nie będzie sok z cukrem lub syropem glukozowo-fruktozowym, mleczko skondensowane, a góry nie posypiesz łyżką cukru - to tak, koktajle owocowe są zdrowe. A w połączeniu z warzywami (w tym z różnego rodzaju naciami) to bomba witaminowa. I o ile nie macie dolegliwości żołądkowych po spożyciu danego produktu i owoce (np. grapefruity) nie reagują z lekami jakie przyjmujecie - to samo zdrowie.



Czy koktajle można pić wieczorem?

O ile wieczorne spożywanie surowych owoców czy warzyw nie sprawia, że czujecie dyskomfort żołądkowo-jelitowy - jak najbardziej można. Owoce czy warzywa po godzinie 18:00 nie zmieniają magicznie swojej kaloryczności. Ten jeden banan spożyty rano lub wieczorem ma tyle samo kalorii. Koktajle są dobrym sposobem na przemycenie do jadłospisu większej ilości warzyw czy owoców.

Oczywiście najlepszym wyjściem jest jedzenie owoców w całości tj. przeżuwanie ich, rozróżnianie struktury, poczucie jej na języku. Ale jeśli jesteś na początku swojej drogi do wprowadzenia owoców czy warzyw naciowych - koktajle będą super wyborem.


Koktajle - jak zrobić?

Przed sobą układam naczynie blendera - dość wysokie, w takim najwygodniej przygotowuje mi się koktajl. Dodaję do naczynia podstawę koktajlu - np. banan, kilka cząstek ananasa, pół gruszki. Do tego dorzucam garść naci pietruszki, siemię lniane. 
Blenduję na gładką masę. Jeśli masa jest za gęsta i raczej przypomina konsystencją śmietanę - koktajl rozrzedzam sokiem bezpośrednio wyciskanym lub wodą. Ponownie blenduję.
Całość przelewam do wybranych kieliszków. Dekoruję wiórkami kokosowymi, startą na tarce gorzką czekoladą, dodaję ekspandowane ziarna i czasami kawałki owoców lub orzechów.

Spróbujcie przygotować taki koktajl w domu - zapewniam, że nowe doznania smakowe na pewno będą wyzwaniem. Poznanie faktury, smaku i zachowań niektórych owoców po zblendowaniu to dobry eksperyment na ten rok. Przeplatanie jadłospisu takimi koktajlami to dobre urozmaicenie.

czwartek, 28 maja 2020

Cześć!

Mam dla Was jeden z najprostszych i najszybszych przepisów na domowe lody bananowe. Mam nadzieję, że ten smak i kremowa konsystencja przypadną Wam do gustu i będziecie się nimi rozkoszować tak samo, jak ja i moja rodzina :)

Dobierając dodatki do Waszych preferencji stworzycie istne niebo w gębie.



Do przygotowania tych przepysznych domowych lodów potrzebujesz:

  • dwóch mocno dojrzałych bananów (takich, których skórka powoli robi się już czarna),
  • pasty tahini (opcjonalnie, może być także masło orzechowe, pasta ze słonecznika i inne),
  • około 1/2 szklanki napoju roślinnego (lub zwykłego mleka) - ilość często trzeba dostosować do wielkości bananów
  • dodatki: u mnie świeży rabarbar i suszone daktyle (możesz dodać przyprażony słonecznik, pestki dyni, cynamon, wszystko, na co masz ochotę :))
 

Banany obierz i pokrój/połam w części, umieść w pudełku, które nadaje się do zamrażarki. Do bananów dodaj pastę tahini lub inne masło z ulubionych orzechów. Wsadź do zamrażarki na minimum 24h.


Następnego dnia banany z pastą przełóż do naczynia, w którym całość będziesz blendować. Dolej pół szklanki napoju roślinnego. Możesz odczekać jakieś 3-4 minuty, aby nie blendować bananów jak kamieni, ale nie jest to konieczne, jeśli masz dobry blender. Banany powinny dać się blendować na gładką masę. Całość dokładnie zmiksuj na gładką masę.


Lody są gotowe do spożycia od razu po zblendowaniu i dość szybko (szybciej, niż tradycyjne lody z pudełka) się topią, więc należy mieć to na uwadze przy wcześniejszym wykładaniu lodów. Najlepiej po prostu zblendować je od razu przed podaniem.


Tak przygotowane lody udekoruj ulubionymi dodatkami. U mnie pod ręką był akurat świeży rabarbar i suszone daktyle, które dodatkowo można żuć, więc to urozmaica konsystencję. Dodaj prażone ziarna słonecznika, uprażone pestki dyni, cynamon, startą na tarce gorzką czekoladę i ciesz się domowym deserem, który zachwyci całą rodzinę!

Mam nadzieję, że ten szybki przepis na stałe zagości w Waszym domu, zwłaszcza podczas tych cieplejszych dni, które przecież wciąż przed nami! :)

Robicie domowe lody, czy raczej nie lubicie takich eksperymentów? A może macie ulubione przepisy? Z chęcią się im przyjrzę :)

piątek, 31 stycznia 2020

Cześć!

Nie wiem, dlaczego na blogu jeszcze ani razu nie wspomniałam o mojej ulubionej formie śniadania czy kolacji - owsiance! Owsiankę nazywam owsianką głównie roboczo, bo często jest tak, że nie tylko owies ląduje w garnku, ale o tym później!

Ciekawa jestem ile jest tu zwolenników takich ciepłych kolacji i śniadań i czy może przygotowujecie sobie ją dzień wcześniej. Hm?


Podobnie, jak w przypadku koktajli owocowych, tak i tutaj mamy dowolność w przygotowywaniu takiego posiłku. Postawy zawsze są dwie:

  • płatki,
  • płyn.
  1. Płatki - owsiane (owsianka), gryczane (gryczanka), amarantusowe (amarantusanka), orkiszowe (orkiszanka), kasza jaglana lub płatki jaglane (jaglanka), ryż lub płatki ryżowe (ryżanka na słodko). Jak widzicie można wyliczać i wyliczać!
  2. Płyn - mam tutaj na myśli mleko krowie, mleko roślinne, mleczko kokosowe (zarówno część stała jak i płynna), sok owocowy (u mnie nie pojawia się niemal nigdy) i wodę. Często mieszam mleko roślinne z wodą i właśnie z tego powstają moje cuda.

Jak ugotować owsiankę?

  • Przygotuj sobie garnuszek. 
  • Wsyp ulubione płatki, ja robię to totalnie na oko i nie jestem w stanie podać proporcji. Ale z biegiem czasu sam/sama dojdziesz do takiej wprawy. 
  • Płatki zalej mlekiem/wodą/sokiem tak, aby przykryły płatki i dolej jeszcze troszkę. Przecież zawsze w trakcie możesz dodać trochę mleka.
  • Włącz palnik pod garnuszkiem. Całość grzej na małym ogniu, od czasu do czasu mieszając.
  • Gdy płatki widocznie zagęszczą mleko/wodę/sok - spróbuj. Oceń, czy taka konsystencja Ci pasuje. Grubsze płatki np. orkiszowe wymagają dłuższego gotowania (czasami warto je także namoczyć dzień wcześniej), a płatki ryżowe będą gotowe w kilka minut (można je także przygotować bez gotowania).
  • Gdy konsystencja będzie Ci odpowiadać - przelej owsiankę do miski i udekoruj ją owocami i ulubionymi dodatkami.

Jak zrobić owsiankę bez gotowania?

Tutaj coś dla leniuszków i dla tych, którzy bardziej od przygotowywania smacznego śniadania cenią sobie smaczny sen :) Nocne owsianki są bardzo popularne. U mnie dobrze sprawdzają się późną jesienią i zimą. Poranki są wtedy chłodne i ciemne i każda dodatkowa minuta w łóżku się liczy!

Owsiankę bez gotowania przygotuj sobie wieczorem, przez noc nabierze aromatu i pożądanej mocy :) Do miseczki wsyp dowolną ilość ulubionych płatków, całość zalej wodą/mlekiem/sokiem i odstaw do namoczenia.

Rano, jeśli chcesz, możesz ją odgrzać, albo od razu po dorzuceniu dodatków - wcinać. Jak podgrzać taką owsiankę? Najlepiej sprawdza się tutaj oczywiście mikrofala, ale jeśli takiej nie posiadasz lub nie lubisz takich urządzeń - przelej namoczone płatki z płynem do garnuszka i podgrzej lekko.


Co dodać do owsianki?

Na to pytanie jesteś w stanie odpowiedzieć sobie tylko Ty, ale umieszczę tutaj kilka moich propozycji, które może Cię do czegoś zainspirują!

  • Do gotującej się owsianki lub owsianki na noc dodaje czasami nasiona chia, siemię lniane (całe i mielone), babkę płesznik - wtedy będą miały czas, aby napęcznieć.
  • Do gotującej się owsianki lub owsianki na noc dodaję czasami spirulinę lub gorzką czekoladę. Spirulina zabarwi mi owsiankę na zielono, a czekolada - na brązowo.
  • Do gotowej owsianki dodaję świeże i mrożone owoce - w zależności od tego, co znajdę w swojej kuchni i jaki mamy obecnie sezon.
  • Do gotowej owsianki dodaję orzechy - czasami namoczone, czasami prażone, ale ważne, aby było tutaj jakieś dobre źródło tłuszczu, dorzucam także wiórki kokosowe, ziarna kakaowca.
  • Gotową owsiankę przyozdabiam czasami masłami: orzechowym, słonecznikowym, tahini.
  • Do gotowej owsianki czasami dorzucam suszone owoce, pyłek pszczeli, syrop klonowy, miód - ale wtedy już jest rozpusta na maxa :)

Przygotowanie owsianki tylko na początku wydaje się być wielką tajemnicą, ale później człowiek nabiera wprawy i nic nie wydaje się trudne. Taki śniadanie, czy kolacja to zastrzyk energii i sytość, której tak bardzo nam obecnie brakuje. Kolorowy dodatek świeżych owoców sprawia, że przed samym jedzeniem pojawia się na twarzy uśmiech, a dobre rozpoczęcie dnia jak i jego zakończenie jest ważne, prawda?

Czy owsianka jest zdrowa?

Odpowiedź, jak zawsze brzmi: to zależy. Jeśli dorzucisz tutaj garść orzechów, łyżkę miodu, kawałki mlecznej czekolady i całość przykryjesz cukrem pudrem to nijak będzie się to miało do zdrowia. Ale jeśli przygotujesz ją w prawidłowy sposób, dodasz składniki, które dobrze wpływają na nasz organizm (np. siemię lniane, nasiona chia, pyłek pszczeli) to nic złego się nie stanie. Ciepłe posiłki są bardzo ważne dla naszego dobrego samopoczucia, a owsianka to jedno z moich ulubionych dań przygotowywanych na palniku :)


Kombinuj. Baw się ulubionymi dodatkami. Próbuj nowych rzeczy. Zrób jaglankę, zrób gryczankę, urozmaić swoją dietę, a zobaczysz, jak wiele smaków masz jeszcze do odkrycia!

Są tu jacyś fani owsianek? Lubicie przygotowywać je na bieżąco, czy raczej stawiacie na nocne owsianki?

poniedziałek, 27 stycznia 2020

Cześć!

Po spring rollsach, które rozbudziły we mnie wspomnienia wiosennych smaków pora na coś, co przypomni nam lato, a w tym wypadku z powodzeniem można wykorzystać także mrożonki! Mrożone owoce mają jedynie trochę mniej właściwości, co świeże owoce, a poza sezonem, dzięki takiemu rozwiązaniu można urozmaicić dietę!


Tworzenie domowych koktajli owocowych to istna frajda, a dzięki dodatkom możliwości są nieskończone. W zależności od tego, na co aktualnie masz ochotę, możesz w takim koktajlu przemycić natkę pietruszki, jarmuż, szpinak, grapefruita i inne składniki, na które nie bardzo masz ochotę, gdy występują w pojedynkę.


Wiadomo, że lato jest najlepszą porą na przygotowywanie takich koktajli - dostęp do świeżych owoców od regionalnych dostawców jest nieograniczony, można z powodzeniem spróbować nowych odmian jabłek, gruszek, słodkich truskawek czy mięsistych malin. Koktajl udekorowany listkiem mięty to zwieńczenie smaków lata!


Kombinacje owoców są dowolne, wybieraj to, co lubisz, ale kuś się na nowości. Kup całego kokosa, postaraj się przy jego otwarciu, wypij wodę, która jest w środku, a miąższ zetrzyj na tarce do koktajlu. Taki mały dodatek podkręci koktajl, bo przecież tak naprawdę jemy oczami :)


Bazą w moich koktajlach owocowych są przede wszystkim owoce wodniste: arbuz, melon, pomarańcze, grapefruity. Czasami dodaję wodę, mleko kokosowe (gęsta część - wtedy koktajl nabiera delikatnej, kremowej konsystencji) lub sok NFC dla rozrzedzenia. Do bazy dodaję często natkę pietruszki, szpinak, jarmuż i inne zieleniny, które trudno wpleść w codzienną dietę.


Jeśli chodzi o dodatki to najczęściej występują u mnie:
  • wiórki kokosowe,
  • nasiona chia,
  • gorzka czekolada,
  • przyprawy: cynamon, kardamon, imbir,
  • ziarna kakaowca,
  • siemię lniane,
  • pestki słonecznika,
  • pestki dyni,
  • tahini,
  • masło orzechowe,
  • masło słonecznikowe.
Miód i pyłek pszczeli też pojawiają się jako dodatki, ale raczej rzadko. Miód ze względu na zawartość cukru stosuję jako super dodatek, gdy czuję, gdy potrzebuję czegoś słodszego. Pyłek pszczeli dodaję na początku wiosny i jesienią, gdy istnieje największe ryzyko przeziębień.


Czasami dla koloru, jak i właściwości dodaję spirulinę, która jest niezwykle bogata w białko, posiada witaminy A, B, C, D, E, K i inne. Spirulina charakteryzuje się dość specyficznym zapachem - algi morskie właśnie takowy posiadają, także wrażliwcy na takie zapachy powinni uważać. W smaku jest dla mnie już neutralna, ale myślę, że to kwestia przyzwyczajenia. Ja stawiam na spirulinę w proszku - lubię ją stosować zarówno do zielonych koktajli, jak i deserów na zimno, do placuszków, pancakesów i naleśników.


Tak naprawdę w przypadku takich koktajli ogranicza nas jedynie wyobraźnia. Zbierz ulubione owoce, dodaj zieleninę, sypnij dodatkami. Mogą to być także suszone owoce, którymi udekorujesz koktajl, ale pamiętaj, że one także są bogate w cukier!


Egzotyczne owoce, które są dostępne latem potęgują doznania kolorystyczne. Według mnie to właśnie dekoracje sprawiają, że taki koktajl je się z przyjemnością. Pamiętajcie jednak o tym, że zblendowane owoce i warzywa to już jakiś stopień przetworzenia ich. Podstawą diety powinny być owoce i warzywa, które żujemy. Jest to zdrowsze dla naszej psychiki, jak i organizmu. Koktajle powinny być fajnym urozmaiceniem diety, dodatkiem, który sprawia przyjemność.


Gdy nie mam pod ręką świeżych owoców - ratuję się mrożonkami, które mam jako zapasy w zamrażarce lub tymi kupnymi. O ile to w 100% owoce, bez dodatków słodzików - to nie waham się, i właśnie z takich składników komponuję zdrowy koktajl.


To co? Blender w dłoń i zabieramy się za kolorowe, pełne smaku i witamin koktajle? :)

czwartek, 9 stycznia 2020

Cześć!

I w tym momencie zaskoczę Was, jak nigdy :) Mam dla Was przepis na pyszne, soczyste spring rollsy, które dodadzą Wam trochę energii i pozwolą pozytywnie nastawić się na tę zimę (której tak naprawdę niemal nie odczuwam, bo są u nas typowo jesienne klimaty). Gotowi na spora dawkę witamin, chrupiących warzyw i pysznego sosu z mango?


Do przygotowania farszu na sajgonki potrzebujesz:

  • około 10 arkuszy papieru ryżowego,
  • pół białej cebuli,
  • około 300 g mięsa z kurczaka/indyka (marynujemy w curry, sosie sojowym i pieprzu)
  • pół cukinii ze skórką,
  • jedną dużą marchewkę,
  • pół papryki czerwonej,
  • garść rukoli,
  • łyżka sosu sojowego.
Składniki na sos:
  • pół mango,
  • łyżka mleka kokosowego (stałej części),
  • sos słodko-ostry z chili.

Zamarynowane wcześniej mięso (niech marynuje się około 2-3 godzin) dodaję na mocno rozgrzaną patelnię i mieszam, aż pięknie się zetnie.



Marchew i cukinię ścieramy na tarce lub mandolinie do warzyw w charakterystyczne paseczki. Całość wrzucamy na rozgrzana patelnię i przesmażamy. Dodajemy łyżkę sosu sojowego i smażymy jeszcze przez około 2 minuty.


Cebulę kroimy w kostkę, paprykę kroimy dowolnie - ja lubię, gdy czuć jej chrupkość, dlatego jej nie przesmażam. Skroiłam ją też na mandolinie do warzyw.


Aby przygotować sos wrzuć do pojemnika blendera mango, dodaj sos słodko-ostry i łyżkę stałej części mleka kokosowego. Całość zblenduj na gładką masę.



Rukolę umyj i przygotuj ciepłą wodę pod arkusze papieru ryżowego. Gorącą/ciepłą wodę wlej do głębokiego talerza. Mocz w nim arkusze papieru i następnie ułóż papier na desce do krojenia. Nałóż składniki podobnie, jak robi się to w przypadku naszych polskich krokietów.



Sos z mango możesz dodać do środka rollsów lub moczyć gotową przekąskę w takim sosie. Ty decydujesz!

Moje arkusze papieru ryżowego były bardzo małe - szczerze mówiąc myślę, że praca na większych arkuszach jest o wiele prostsza, ale czego się nie robi dla takiej przekąski :) Po kilku pierwszych zawijasach doszłam do lekkiej wprawy i wiedziałam już gdzie złapać i co docisnąć, aby arkusze nie porwały się a farsz nie wyleciał.


Spring rollsy są bardzo popularną przekąską, ale robiłam je dopiero pierwszy raz. Wiem już, że zdecydowanie będę chciała to powtórzyć, bo możliwości jest tutaj mnóstwo. Tak naprawdę jeśli chodzi o farsz to ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia i nasze upodobania jeśli chodzi o smaki. Widziałam już wiele przepisów, w których łączono owoce z mięsem i warzywami. Wsadzano do środka liście mięty, bazylii a nawet pokrzywy!


A Wy? Przygotowywaliście już kiedyś spring rollsy? Jak szło Wam zawijanie? Będziecie próbować jeszcze raz czy raczej odpuszczacie? Jakie dodatki w spring rollsach lubicie najbardziej?

piątek, 27 grudnia 2019

Cześć!

Mam dla Was przepis, jakiego na pewno nie spodziewaliście się w tym czasie. Nie będzie u mnie makowca, sernika w wersji świątecznej, pasztecików i pierogów. Mam dla Was coś, co przyniesie na myśl piękną, polską złotą jesień, której już w tym momencie mi brakuje. Za oknami brakuje śniegu - obecna zima nie ma nic wspólnego z tymi zimami, które towarzyszyły nam jeszcze 4-5 lat temu. Bardzo nad tym ubolewam, ale w tych dniach ratuję się puree z dyni, które zostało mi jeszcze w zamrażarce.

Babeczki, bo o nich będzie dzisiejszy wpis to połączenie wszystkich moich ulubionych smaków, także nie pozostało nic innego, jak zabierać się do pracy i pieczenia!


Wypieki z dynią są chyba jednymi z moich ulubionych, zawsze pięknie rosną a konsystencja puree pozwala na wiele kombinacji i wariacji podczas wypieków.

Do przygotowania takich babeczek potrzebujesz:
  • 115 gramów puree z dyni,
  • około 170 gramów mąki (pół na pół jaglana z ryżową),
  • 100 ml mleka roślinnego (u mnie ryżowe),
  • około 40-50 gramów erytrytolu,
  • 1 łyżki proszku do pieczenia,
  • 1 łyżeczkę przyprawy do piernika.


W miseczce umieszczamy puree z dyni, dodajemy mąki, przyprawę do piernika, proszek do pieczenia, słodzik, mleko.


Całość dokładnie mieszamy do połączenia się składników. Masa powinna być dość płynna, ale nie lejąca się z łyżki, powinna powoli ściekać. Rozgrzewamy piekarnik do 190° C.



Przygotowujemy foremki silikonowe do babeczek. Wypełniamy foremki ciastem do połowy wysokości (ciasto urośnie). I wsadzamy do rozgrzanego piekarnika na około 15-16 minut.


Po upieczeniu babeczki wyciągamy do lekkiego przestudzenia. Gdy będziesz w stanie je wziąć do rąk - wyłóż na kratkę do studzenia, odparują i nabiorą odpowiedniej konsystencji. Jako polewę możesz użyć gorzką czekoladę, masło orzechowe, krem z daktyli i wiele, wiele innych kombinacji, o jakich tylko marzysz :)

niedziela, 22 grudnia 2019

Cześć!

Odchodząc troszkę od typowych świątecznych wypieków mam dla Was przepis na pyszny chlebek kokosowy. Uwielbiam tę strukturę, miękkość ciasta, puszystość i to, że smakuje wyśmienicie zarówno w otoczce słonej, jak i słodkiej!


Do wykonania tego chlebka potrzebujesz:

  • 20 gramów mąki migdałowej,
  • 50 gramów mąki sojowej,
  • 2 żółtka,
  • 4 białka,
  • łyżkę masła orzechowego,
  • łyżeczkę proszku do pieczenia,
  • 130 gramów mleka kokosowego.


Mąki i proszek do pieczenia wymieszaj w jednej miseczce. Odmierz pożądaną ilość mleczka kokosowego, oddziel żółtka od białek.


Białka ubij na sztywną pianę. Możesz dodać do białek odrobinę soli, wtedy powstała piana będzie jeszcze sztywniejsza po ubiciu.

Rozgrzej piekarnik do 175° C, grzanie góra dół, z termoobiegiem.


W misce umieść mleko kokosowe, masło orzechowe, ubite białka, dwa żółtka i składniki sypkie. 


Całość dokładnie zblenduj do połączenia się składników. Masa powinna być gładka - pozbawiona grudek.


Foremkę (u mnie keksówka) wyłóż papierem do pieczenia. U mnie jak zawsze najlepiej sprawdza się papier w arkuszach. W kuchni często zdarza się tak, że do dyspozycji mam jedną rękę, bo druga jest totalnie ubrudzona i nie jestem w stanie szukać papieru do pieczenia, zabierania się za nożyczki i obcinania konkretnej długości papieru. A tak to mam arkusz, wyciągam go, układam na blasze lub wyściełam nim formę i od razu sprawniej idzie praca :)

Masę przelewamy do keksówki i wsadzamy do rozgrzanego piekarnika. Pieczemy przez około 35 minut. Ciasto jest gotowe, gdy po wsadzeniu w ciasto patyczka, ten będzie suchy :)



Praca z tym papierem jest tym bardziej przyjemna, że jest on dwustronnie silikonowany, więc żadne zapachy i smaki nie przechodzą na niego, ani od takowych nie oddaje do potrawy. Papier nie przypala i nie kruszy się, jak to często ma miejsce, gdy pieczemy długo i w wysokich temperaturach.

Sprawdzałam go też w przypadku pieczonych warzyw, które wcześniej były obtoczone w przyprawach i dodany był do nich olej. Cała marynata nie przesiąknęła przez papier na blachę, także dla mnie to ogromny plus i mniejszy kłopot ze sprzątaniem i doczyszczaniem blachy (nie znam osoby, która lubi to robić!).


Tak upieczony chlebek pozostaw jeszcze na 15 minut w lekko uchylonym, ale wyłączonym piekarniku. Później wyciągnij go i krój dopiero po całkowitym wystygnięciu.

Jako dodatek w tym przypadku świetnie sprawdzi się zarówno masło orzechowe, dżem, jak i wytrawna pasta warzywna. Możesz go jeść na słodko i na słono, tak, jak lubisz! Zabierz go do pracy, w podróż czy do szkoły - takich przekąsek nigdy dość :)