poniedziałek, 28 stycznia 2019

Nie miałam jeszcze okazji przywitać się z Wami w tym roku. Mam nadzieję, że będzie równie owocny, jak poprzedni! 

Zaczynamy nowy tydzień nowymi słodkościami, bo kto powiedział, że takie ciasteczka zarezerwowane są tylko na weekend? :)

Przepis jest banalnie prosty, a ciasteczka pyszne - lekko kruche, idealne do szklanki kakao czy innego ulubionego napoju :)


Tak ciasteczka prezentują się po upieczeniu. Ciężko ich nie zjeść, gdy są jeszcze ciepłe - bardzo intensywnie pachną czekoladą i trudno powiedzieć, czy to ich wada czy zaleta :)

Zabieramy się za przygotowanie!


Pierwszym krokiem jaki musicie wykonać to namoczenie około 100 gramów daktyli w gorącej wodzie przez około 15-20 minut. Daktyle nadadzą ciastkom słodyczy i karmelowego posmaku.

Do przygotowania wegańskich ciasteczek z czekoladą potrzebujesz:

  • 200 gramów mąki jaglanej
  • 100 gramów suszonych daktyli (i niech już się moczą :))
  • pół łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 50 gramów oleju w formie płynnej (u mnie olej kokosowy)
  • pół łyżeczki proszku do pieczenia (dla osób, które są na diecie bezglutenowej należy wybrać proszek do pieczenia bez glutenu)
  • 1 łyżka kakao
  • 3-4 łyżki wody z moczenia daktyli
  • 20 gramów czekolady gorzkiej (u mnie 99% - tak, udało mi się taką upolować!)

W jednej misce łączymy ze sobą składniki suche: mąkę jaglaną, proszek do pieczenia, kakao, sodę oczyszczoną. Dokładnie mieszamy.


Daktyle odsączamy z wody - ale nie wylewaj jej! Będzie nam jeszcze potrzebna! Wrzucamy do malaksera z ostrzem "S" i blendujemy na mus. Do powstałej masy dodaj olej, sok z cytryny i ponownie dokładnie wymieszaj. Posiekaj gorzką czekoladę nożem na mniejsze kawałki.


Do suchych składników dodajemy mokre i dokładnie wszystko mieszamy. Dodajemy posiekaną czekoladę i ponownie dokładnie mieszamy. 


Cała masa przed formowaniem wyglądała tak. Zapach jest nieziemski - czuć aromat karmelu za sprawą daktyli, kakao i ta gorzka czekolada! W międzyczasie rozgrzewam piekarnik do 180 ℃, grzanie góra-dół, bez termoobiegu.


Z powstałej masy formuję kulki i układam na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Za pomocą szklanki zgniatam powstałe kulki i tak powstają mi piękne, czekoladowe ciacha z mąki jaglanej. Blachę z ciasteczkami wsadzam do piekarnika na około 10-12 minut.


Po upieczeniu ciastka przekładam na kratkę i czekam, aż wystygną. Gotowe!

Korzystacie z innych mąk? Pracowaliście już z mąką jaglaną? Czekam na Wasze komentarze!

czwartek, 27 grudnia 2018

Cześć!


Mam dla Was szybki przepis na bezglutenowe, wegańskie naleśniki ze szpinakiem! Mają piękny kolor, będą fajną alternatywą dla zwykłych naleśników! Są smaczne, zwłaszcza, jeśli dobierze się dodatki, które są tymi ulubionymi.

Do przygotowania naleśników potrzebujesz:

  • 1 szklanka mleka roślinnego (u mnie ryżowe i migdałowe, pół na pół)
  • pół szklanki wody
  • 75 gramów szpinaku świeżego
  • pół szklanki mąki gryczanej
  • pół szklanki mąki kukurydzianej
  • 1/4 szklanki skrobi ziemniaczanej
  • olej do smażenia
  • szczypta soli



Umyty szpinak wsadzamy do pojemnika, w którym będziemy go blendować. Dlaczego właśnie szpinak? O jego właściwościach pisałam już tutaj. Warto wrócić do tego wpisu i włączyć do swojej codziennej diety szpinak!


Liście szpinaku blenduję z mlekiem roślinnym na gładką masę. Zobaczcie, jaki piękny kolor!


Mąki przesiewam do innego naczynia, dokładnie je mieszam.
Mąki są pozbawione glutenu, trzeba brać to pod uwagę przy zawijaniu naleśniczków - istnieje ryzyko, że nie będą tak elastyczne i mogą się porwać przy zawijaniu.


Wszystkie składniki łączymy, dokładnie mieszamy i odstawiamy na 15 minut, aby ciasto odpoczęło.


Rozgrzewamy patelnię, dodajemy olej (u mnie ryżowy), porcjami wlewamy ciasto na patelnię i smażymy do zarumienienia z obu stron.


Naleśniki szpinakowe to dobry pomysł na przemycenie szpinaku w daniu dla osób, które nie lubią jego smaku (ja osobiście twierdzę, że nie ma on jakiegoś określonego smaku, zupełnie mi on nie przeszkadza).

Naleśniki są szybkie w przygotowaniu (oprócz czasu oczekiwania tych 15 minut) i nie pozostawiają po sobie całej kuchni do sprzątania :)

My zjedliśmy je z dodatkiem pasty kanapkowej (selerowo-marchewkowa), wędzonego łososia, podsmażonych kiełków i ogóreczków konserwowych. Było pysznie i zdrowo - mniam!

niedziela, 23 grudnia 2018

Cześć!

Mam dla Was kolejny przepis na ciasteczka, które idealnie sprawdzą się w diecie alergika! Ciasteczka wyszły przepyszne, szczerze przyznaję się, że po wyciągnięciu ich z piekarnika nie zrobiły na mnie większego wrażenia, ale już po pierwszym kęsie wiedziałam, że to jest to! 


Ich przygotowanie jest naprawdę szybkie i nie wymaga od nas później sprzątania kuchni przez wiele godzin. Takie ciacha na spokojnie można zrobić sobie wieczorkiem i na następny dzień mieć super przekąskę do pracy czy szkoły. 

Do przygotowania takich ciastek potrzebujesz:

  • około 25 g gorzkiej czekolady, u mnie powyżej 80% (od razu można ją posiekać na małe kawałki)
  • około 10 łyżek mleka roślinnego (ulubionego, u mnie ryżowe)
  • szczypta soli
  • 40 g mąki kokosowej
  • 60 g mąki ryżowej
  • 25 g kakao (naturalnego)
  • około 4 łyżek słodzidła (u mnie erytrytol)
  • 2 czubate łyżki roztopionego i przestudzonego oleju kokosowego
  • 1 łyżeczka przyprawy do piernika
Co takiego ma w sobie mąka kokosowa, że podjęłam się upiec z nią te ciasteczka?

Jest naturalnie bezglutenowa, hipoalergiczna - idealna przy osobach z dolegliwościami związanymi z alergiami pokarmowymi. Jest niezwykle bogata w białko i błonnik, stanie się więc wspaniałym uzupełnieniem diety. 


W pierwszej części naszego przepisu do miski przesiewamy mąki, dodajemy sól, słodzik, kakao oraz przyprawę do piernika. Rozgrzać piekarnik do 170° C, grzanie góra dół, bez termoobiegu. 


Do suchych składników dodajemy olej kokosowy oraz mleko roślinne. Mieszamy do połączenia się składników.


Do tak powstałej masy dodajemy posiekaną wcześniej gorzką czekoladę, ponownie mieszamy.


Na papierze do pieczenia układamy ciasteczka, możemy je lekko spłaszczyć. Wsadzamy do rozgrzanego piekarnika na około 15 minut.


Po tym czasie wyciągamy, układamy na kratce i zostawiamy do przestudzenia. Ciasteczka są chrupiące z zewnątrz i naprawdę mięciutkie w środku. To nie jest coś, czego spodziewałabym się po ciastkach bez glutenu, bez jajek i bez mleka. 

Mam nadzieję, że i Wam ten przepis przypadnie do gustu! Dodatek przyprawy do piernika sprawia, że całość jest naprawdę smaczna i pachnie nadchodzącymi Świętami! 

piątek, 21 grudnia 2018

Cześć!

Jak wiecie, eksperymentuję ostatnio z pastami kanapkowymi i idzie mi coraz lepiej i smaczniej. Dziś przedstawię Wam przepis na kolejną pastę kanapkową z użyciem prażonego słonecznika, o którego właściwościach już Wam opowiadałam.


Do przygotowania pasty słonecznikowo-oliwkowej potrzebujesz:


  • 100 g zielonych oliwek (bez pestek) – ja wybrałam zwykłe oliwki, ale możesz dodać również te z pastą paprykową, 
  • pół szklanki pestek słonecznika,
  • 1 łyżka posiekanych ziół (tymianek, bazylia, tymianek, szczypiorek),
  • 1 łyżka oliwy z oliwek,
  • pieprz,
  • prażone pestki słonecznika (mogą to być również pestki dyni lub prażony sezam),


Zalej pestki słonecznika gorącą wodą i odstaw na minimum 30 minut, aby zmiękły. Odcedź oliwki z zalewy oraz namoczony słonecznik.


Przełóż oliwki oraz słonecznik do naczynia do blendowania i blenduj na jednolitą pastę (ja lubię, jak pasta jest chrupiąca, dlatego nie przesadzałam z rozdrabnianiem składników). Jeśli chcesz uzyskać bardziej kremową konsystencję, dodaj do pasty łyżkę wody.


Dodaj posiekane zioła, oliwę oraz pieprz i miksuj. Podawaj ze świeżym pieczywem, posypując prażonymi pestkami słonecznika. Przepis na prażony słonecznik możecie znaleźć w poprzednim wpisie.




Pasta ma wyrazisty, ale delikatny smak. Nie wymaga ani odrobiny soli, ponieważ oliwki są dość słone.

Już dawno szukałam przepisu na pastę z oliwek. Próbowałam takiej pasty kupowanej w sklepie, ale nie umywa się od tej, zrobionej własnoręcznie. Smak pasty zależy od rodzaju oliwek, jakie wybierzecie. Następnym razem spróbuję tego przepisu dodając do niego oliwki z migdałami.

A Wy, próbowaliście już pasty oliwkowej? A może macie w swoim przepiśniku całkowicie inny przepis, który warto wypróbować? Czekam na Wasze wiadomości!

Smacznego!

wtorek, 18 grudnia 2018

Pestki słonecznika to źródło nie tylko witaminy E oraz witamin z grupy B, ale również potasu, wapnia, fosforu, żelaza, magnezu czy niacyny. Pestki słonecznika zapewniają uczucie sytości oraz regulują przemianę materii – o ile nie są pokryte warstwą soli.


Słonecznik – bogactwo w łupince 


Łuskane pestki słonecznika mają wiele właściwości odżywczych, minerałów oraz witamin. Słonecznik jest istną skarbnicą witaminy E (35.17 mg/100g) uznawanej za witaminę płodności i młodości. Dlaczego? Witamina E opróżnia proces starzenia się skóry, jest odpowiedzialna za wytwarzanie nasienia u mężczyzn oraz jest współodpowiedzialna za prawidłowy rozwój oraz utrzymanie płodu u kobiet w ciąży. Pestki słonecznika są również bogate w fitosterole (322 mg/100 g), które obniżają poziom cholesterolu we krwi, a także chronią przed rakiem oraz chorobami serca. Słonecznik jest także bogaty w wielonienasycone kwasy tłuszczowe (23,137 g/100g), które wspomagają pracę mózgu, koncentrację oraz zdolność kojarzenia.

Pestki słonecznika to także źródło magnezu, który odgrywa znaczną rolę w prawidłowym funkcjonowaniu układu sercowo-naczyniowego oraz odpowiada za krzepnięcie krwi. Wystarczy garść słonecznika, aby pokryć 10% dziennego zapotrzebowana na ten składnik.

Prażony, suszony, łuskany – jaki słonecznik wybierać?


Najbardziej wartościowy jest słonecznik z łuskami, ponieważ obrane nasiona narażone są na utratę niektórych witamin czy utlenianie zawartych w nich kwasów tłuszczowych. Kupowany w sklepach słonecznik prażony może posiadać takie dodatki jak sól, która negatywnie wpływa na nasz organizm. Lepiej wybrać słonecznik w jego naturalnej formie lub uprażyć go samemu. Jak to zrobić?

Prażony słonecznik – jak przygotować? 



Prażony słonecznik to doskonały dodatek do surówek, sałatek, makaronów a nawet deserów. Proces prażenia znacznie wzbogaca smak słonecznika, a samo przygotowanie jest bardzo proste.

Wsyp łuskany słonecznik na czystą i suchą patelnię tak, aby ziarno pokryło ją cienką warstwą. Patelnię postaw na gazie. Kiedy ziarno słonecznika zacznie nabierać koloru oraz intensywnie pachnieć, mieszaj je drewnianą łyżką lub potrząsaj patelnią (jeśli ktoś umie zrobić to tak, aby nie rozsypać słonecznika po całej kuchni). Musisz uważać, aby słonecznik nabrał koloru ze wszystkich stron, ale się nie spalił.

Tak uprażony słonecznik jest gotowy do podania na przygotowane danie. Jakie? Przykładowy przepis na wykorzystanie prażonego słonecznika zobaczycie już w następnym wpisie.

Smacznego!