Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bez mięsa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bez mięsa. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 lutego 2019

Jak dobrze wiecie uwielbiam pasty kanapkowe. Są niesamowicie szybkie w przygotowaniu i zawsze można eksperymentować z dodatkami zmieniając smak podstawowej pasty. To niekończące się pole do popisu. W ten sposób za każdym razem możesz mieć inną pastę!

Dzisiaj mam dla Was coś, co mnie samą zaskoczyło swoim oryginalnym smakiem. W domu nie było żadnej fasoli w puszce, brakowało także batata czy marchewek. Mój wybór padł na pieczarki i słonecznik, który często gości w mojej kuchni - w ten sposób powstała smakowita pasta na kanapki.


Do przygotowania pasty potrzebujesz:
  • 1 niewielka cebulka
  • 100 gramów łuskanego słonecznika
  • 1 łyżka oleju
  • około 5 pieczarek (to będzie minimalnie ponad 100 gramów)
  • sól, pieprz
  • ewentualnie jako dodatek wzbogacający wartości odżywcze: olej tłoczony na zimno, np. z wiesiołka

Odmierzoną ilość łuskanego słonecznika wrzucam na rozgrzaną, suchą patelnię i prażę aż do zarumienienia. Uważajcie, aby słonecznik się nie przypalił! Po przyprażeniu odstaw do wystygnięcia. 


Cebulkę i pieczarki pokrój - może być w piórka. Cebulę zeszklij na oleju, dodaj do niej pieczarki i podsmażaj, aż nieco odparuje z nich woda. 


Słonecznik oraz pieczarki z cebulką przerzuć do malaksera z ostrzem "S". Całość zmiksuj na gładką masę. Jeśli pasta będzie za sucha dodaj wody i oleju tłoczonego na zimno. Do pasty dodaj sól i pieprz do smaku.


Pastę przełóż do słoiczka i patrz, jak w zadziwiającym tempie znika z lodówki. Pastę można przechowywać w lodówce do tygodnia, ale gwarantuję, że zniknie o wiele, wiele szybciej. 

A Wy? Przygotowujecie domowe pasty kanapkowe czy stawiacie na kupne i wolicie oszczędzić sobie trochę czasu? 

Czekam na Wasze komentarze!

piątek, 21 grudnia 2018

Cześć!

Jak wiecie, eksperymentuję ostatnio z pastami kanapkowymi i idzie mi coraz lepiej i smaczniej. Dziś przedstawię Wam przepis na kolejną pastę kanapkową z użyciem prażonego słonecznika, o którego właściwościach już Wam opowiadałam.


Do przygotowania pasty słonecznikowo-oliwkowej potrzebujesz:


  • 100 g zielonych oliwek (bez pestek) – ja wybrałam zwykłe oliwki, ale możesz dodać również te z pastą paprykową, 
  • pół szklanki pestek słonecznika,
  • 1 łyżka posiekanych ziół (tymianek, bazylia, tymianek, szczypiorek),
  • 1 łyżka oliwy z oliwek,
  • pieprz,
  • prażone pestki słonecznika (mogą to być również pestki dyni lub prażony sezam),


Zalej pestki słonecznika gorącą wodą i odstaw na minimum 30 minut, aby zmiękły. Odcedź oliwki z zalewy oraz namoczony słonecznik.


Przełóż oliwki oraz słonecznik do naczynia do blendowania i blenduj na jednolitą pastę (ja lubię, jak pasta jest chrupiąca, dlatego nie przesadzałam z rozdrabnianiem składników). Jeśli chcesz uzyskać bardziej kremową konsystencję, dodaj do pasty łyżkę wody.


Dodaj posiekane zioła, oliwę oraz pieprz i miksuj. Podawaj ze świeżym pieczywem, posypując prażonymi pestkami słonecznika. Przepis na prażony słonecznik możecie znaleźć w poprzednim wpisie.




Pasta ma wyrazisty, ale delikatny smak. Nie wymaga ani odrobiny soli, ponieważ oliwki są dość słone.

Już dawno szukałam przepisu na pastę z oliwek. Próbowałam takiej pasty kupowanej w sklepie, ale nie umywa się od tej, zrobionej własnoręcznie. Smak pasty zależy od rodzaju oliwek, jakie wybierzecie. Następnym razem spróbuję tego przepisu dodając do niego oliwki z migdałami.

A Wy, próbowaliście już pasty oliwkowej? A może macie w swoim przepiśniku całkowicie inny przepis, który warto wypróbować? Czekam na Wasze wiadomości!

Smacznego!

niedziela, 16 grudnia 2018

Cześć!

Przyznaję się bez bicia, że nie po drodze było mi z korzeniem selera. Zazwyczaj kojarzył mi się z niepotrzebnym warzywem w rosole, z czymś, czego nie da się po prostu polubić. Nawet nie wiecie, jak bardzo się myliłam.

Fakt, musiało minąć kilka dobrych lat, abym zdecydowała się na skosztowanie selera. Ale właśnie nie ugotowanego, ale upieczonego. Dzięki takiemu przygotowaniu seler ma naprawdę inny smak, jest aromatyczny, słodki, ale dobrze przyprawiony zmienia się w coś wytrawnego. 

Seler działa moczopędnie, uspokajająco, przeciwzapalnie, usuwa szkodliwe produkty przemiany materii, pobudza apetyt, co jest szczególnie ważne przy niejadkach, obniża ciśnienie. 

Ciekawi mojego przepisu na pastę kanapkową z selera?

Do jej wykonania potrzebujecie:

  • średni korzeń selera
  • 2-3 ząbki czosnku
  • 3 łyżki oliwy
  • sól
  • pieprz
  • łyżka czarnuszki



W pierwszym kroku rozgrzewam piekarnik do około 170 ℃, grzanie góra-dół.

Korzeń selera myję i obieram ze skórki. Całość kroję na mniejsze plastry, aby szybciej się upiekło. Na blachę układam folię do pieczenia, nakładam seler, nakładam obrane i przekrojone na pół ząbki czosnku, całość skrapiam oliwą. Wsadzam do rozgrzanego piekarnika na około 30 minut. Seler powinien być naprawdę miękki. Wyciągam i zostawiam do wystygnięcia.


Do pojemnika, w którym będę blendować wrzucam wszystko, co było pieczone w piekarniku. Dodaję sól i pieprz do smaku oraz oliwę (około jednej łyżki). 


Całość blenduję na gładką masę, do uzyskania pożądanej konsystencji. Po zblendowaniu dodaję czarnuszkę i resztę mieszam ręcznie. 


Gotową pastę przekładam do wyparzonych słoiczków i przechowuję w lodówce. Pasta kanapkowa z selera jest naprawdę aromatyczna, lekko pikantna dzięki zastosowaniu pieprzu i naprawdę wyjątkowa poprzez wyczuwalną nutę czosnku.

Dlaczego właśnie seler? Wybrałam warzywo, z którym jeszcze nie miałam okazji współpracować. Miałam ochotę poznać nowy smak i przekonać się do czegoś, z czym długo walczyłam. Seler posiada bardzo dużo witamin - przede wszystkim witaminy C, fosforu, witaminę B3.

To jak? Może i Wy przekonacie się do korzenia selera?

piątek, 7 grudnia 2018


Cześć!

Już wspominałam Wam wcześniej, że polubiłam pasty kanapkowe, więc tym razem przedstawię Wam przepis na klasyczną pastę jajeczną. Przepis jest bardzo prosty i szybki, a pasta naprawdę pyszna. Jest to jeden z przepisów o minimalnej ilości składników.


Do przygotowania pasty potrzebujesz:
  • 4 jajka ugotowane na twardo,
  • 1-2 łyżki majonezu (najlepiej, aby był to majonez domowy),
  • szczypiorek (można użyć również rzeżuchy),
  • sól i pieprz do smaku.

Ugotowane na twardo jajka kroimy w małą kosteczkę (ja nie lubię dużych kawałków jajka w paście, dlatego kroję je bardzo drobno), doprawiamy solą i pieprzem oraz dodajemy majonez. Na koniec dodajemy posiekany szczypiorek lub rzeżuchę, mieszamy i smakujemy! Najlepiej smakuje ze świeżą bułeczką lub chrupiącą bagietką.


Jak widzicie pasta jest banalnie prosta i szybka. Równie pysznie smakuje bez szczypiorku i nieraz zdarza mi się robić ją także w uboższej wersji.

Do pasty jajecznej można również dodać innych składników, np. cebulki, serka topionego lub suszonych pomidorów. Ja planuje jeden z takich eksperymentów i niedługo się z Wami nim podzielę.


Mam nadzieję, że pamiętacie mój szybki przepis na wegańską pastę z białej fasoli. Jak już Wam wspomniałam, warto poeksperymentować ze smakami, bo nieraz nowy składnik może całkowicie odmienić smak znanego dania.

A Wy, jakie pasty kanapkowe lubicie najbardziej?

czwartek, 15 listopada 2018

Cześć!

W dzisiejszym wpisie na blogu przedstawię Wam mega szybki i przyjemny przepis na pastę kanapkową. Ostatnio coraz częściej w kuchni eksperymentuję z pastami kanapkowymi, bo dzięki temu jestem w stanie poznać nowe smaki, o których wcześniej nie miałam nawet pojęcia. 

Szczerze przyznaję się Wam, że nigdy wcześniej nie wykorzystywałam w kuchni białej fasoli, ale od dzisiaj będzie przeze mnie bardziej doceniana. 


Do przygotowania tej pasty potrzebujesz:

  • puszka białej fasoli
  • 2-3 łyżki oleju tłoczonego na zimno (u mnie olej z wiesiołka)
  • 2 łyżeczki z soku z cytryny
  • 2 czubate łyżki dobrego chrzanu
  • pół łyżeczki majeranku
  • 1/4 łyżeczki tymianku
  • sól i pieprz

Białą fasolę wrzucamy na sitko, płuczemy. Fasola nadaje paście fajnej konsystencji - warto się do niej przekonać. 


Wybrałam chrzan, który w swoim składzie nie ma ani mleka, ani śmietanki - dlatego jest to wersja w pełni wegańska. 


Wszystkie składniki umieszczamy w pojemniku do blendowania - całość blendujemy na gładką masę.


Całość po zblendowaniu nie wygląda zbyt apetycznie - wiem, ale uwierzcie mi na słowo - jest pysznie! 

Biała fasola zawiera sporo białka roślinnego, można z niej zrobić wiele wspaniałych potraw, na słono i na słodko, a nawet upiec ciasto. Zblendowana fasola nadaje ciekawej konsystencji i jest nieodłącznym elementem wegańskiej kuchni :)