piątek, 6 grudnia 2019

Cześć!

Mamy już grudzień! Sezon na przepisy w świątecznej odsłonie uważam za otwarty! Mam dla Was przepis na kruche ciasteczka, które świetnie smakują zarówno bez dodatków, jak i z lukrem, cukrową posypką.


Do przygotowania takich ciasteczek potrzebujesz:

  • około 60-70 gramów mąki ziemniaczanej,
  • 120 gramów mąki jaglanej,
  • 1/4 łyżeczki sody oczyszczonej,
  • około łyżki syropu klonowego/miodu/innego płynnego słodu,
  • łyżeczkę przyprawy do piernika,
  • 1/4 łyżeczki suszonego imbiru,
  • 25 ml oleju roślinnego (u mnie rzepakowy),
  • około 2-3 łyżek wody,
  • 1,5 łyżki mielonego siemienia lnianego.

Do miski wrzuć wszystkie składniki na ciasteczka, dokładnie je ze sobą połącz.

 
Wyrabiaj ciasto przez chwilkę, składniki powinny się połączyć w jedną, dość zbitą, ale nadal lekko kruchą całość. Gdy konsystencja Ci nie odpowiada (ciasto rozpada się w dłoniach) dodaj jeszcze trochę wody i/lub mielonego siemienia lnianego.



Rozgrzej piekarnik do 180° C (z termoobiegiem), blachę wyłóż papierem do pieczenia. Na blat obsypany mąką ziemniaczaną wykładaj małymi partiami ciasto i rozwałkuj je. Wykrawaj ciastka ulubionymi foremkami.


Tak przygotowane ciasteczka wsadź do rozgrzanego piekarnika na około 10 minut. 


Po upieczeniu przełóż ciasteczka na kratkę, aby nieco ostygły i zrobiły się jeszcze bardziej kruche.


Dekoruj ciasteczka czymkolwiek chcesz - domowym lukrem, kupnymi pisakami, posypkami, gorzką czekoladą, kremem z daktyli!

wtorek, 26 listopada 2019

Cześć!

Na blogu już wcześniej pojawił się przepis na pyszną szarlotkę: tutaj. Myślę, że jeśli macie w zanadrzu jeszcze jakieś jabłka to czas je wykorzystać! Ciasto z jabłkami jest bardzo proste w wykonaniu i aż prosi się o powtórkę, zwłaszcza, jeśli zaraz mają pojawić się goście. 


To ciasto z jabłkami w towarzystwie cynamonu i popołudniowej kawy będzie wspaniałym zwieńczeniem jesiennych przepisów (a to wciąż nie koniec!). To co, zabieramy się za jego przygotowanie?

Do wykonania tego prostego ciacha z jabłkami potrzebujesz:

  • 2 bananów,
  • około 4 średniej wielkości jabłek,
  • 2 łyżek cynamonu,
  • 100 g mąki ryżowej,
  • 100 g mąki owsianej,
  • 60 g mąki ziemniaczanej,
  • 2 łyżki miodu,
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia,
  • napój roślinny (lub mleko).


Obrane banany wrzucamy do miski i blendujemy na gładką masę. Pamiętaj, że mocno dojrzałe banany są bardzo słodkie, więc później ewentualnie możesz dodać mniej miodu. Dostosuj słodkość ciasta do siebie.


Odmierzamy i do osobnej miski przesiewamy wszystkie mąki (ryżową, owsianą i ziemniaczaną), dodajemy proszek do pieczenia. Całość mieszamy, aby dobrze się połączyła.


Do musu bananowego dodajemy suche składniki oraz miód. Całość zagniatamy. Jeśli masa jest zbyt sucha dodaj odrobinę napoju roślinnego/mleka i kontroluj konsystencję.


Jabłka kroimy na plasterki, część ścieramy na tarce z grubymi oczkami. Rozgrzewamy patelnię, na którą dodajemy odrobinę wody, dorzucamy jabłka, dodajemy cynamon i przesmażamy. Smażymy około 4-5 minut mieszając od czasu do czasu. Gdy jabłka puszczą zbyt dużo soku - odlej go z patelni.


Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia. Około 2/3 ciasta uformowanego w kulkę ścieramy na tarce o grubych oczkach. Lekko uklepujemy. Wsadzamy do rozgrzanego do 180° C piekarnika na około 20 minut. Pozostałą część ciasta wsadzamy do zamrażarki.



Na upieczonym spodzie układamy przesmażone wcześniej jabłka. Rozkładamy je równomiernie.


Z zamrażarki wyjmujemy pozostałą część ciasta i ponownie ścieramy na tarce z dużymi oczkami. Wsadzamy do piekarnika rozgrzanego do 180° C i pieczemy jeszcze przez około 40 minut.


W przypadku tego ciasta z jabłkami najwięcej czasu zajmuje samo pieczenie, proces przygotowywania cista to czyta przyjemność.


Ciasto niesamowicie mocno pachnie cynamonem. Jest słodkie, dość soczyste dzięki obecności jabłek. do popołudniowej kawy i ugoszczenia znajomych oraz rodziny jak znalazł!

niedziela, 17 listopada 2019

Cześć!

Jako, że pogoda za oknem nie rozpieszcza, coraz częściej eksperymentuję w kuchni i mam dzisiaj dla Was przepis na coś naprawdę pysznego! Drożdżowe paluchy, które stanowią idealne uzupełnienie diety, dla osób, które nie potrafią sobie odmówić przekąsek (zdecydowanie należę do tego grona osób)!

Prawdą jest, że wymagają od nas trochę cierpliwości, ale zazwyczaj długie czekanie popłaca. Aromat, który unosi się w kuchni podczas ich pieczenia jest naprawdę fantastyczny! Oliwki, zioła, suszone pomidory, przyprawy... Zapraszam do królestwa smaków zamkniętego w małych paluchach!


Do przygotowania tych paluchów potrzebujesz:

  • 1/3 szklanki mąki jaglanej,
  • pół szklanki mąki gryczanej,
  • 1/3 szklanki mąki owsianej,
  • pół szklanki mąki ryżowej,
  • 2 łyżki skrobi z tapioki lub skrobi ziemniaczanej,
  • 1 łyżeczkę soli,
  • 2 łyżeczki suszonych drożdży,
  • 1 łyżeczka cukru,
  • 1 łyżka łupin babki jajowatej,
  • 1 i 1/4 szklanki bardzo ciepłej wody (ale nie wrzątku!),
  • 2 łyżki rozpuszczonego oleju kokosowego.
Przyprawy:
  • 1 łyżeczka suszonego tymianku, rozmarynu,
  • 1 łyżka nieaktywnych płatków drożdżowych,
  • około 10 sztuk oliwek (czarnych lub zielonych),
  • 2 suszone pomidory,
  • opcjonalnie i w ilościach dobranych indywidualnie: czosnek granulowany, czarnuszka, curry, czosnek niedźwiedzi, sezam (biały i czarny), wędzona papryka, sól gruboziarnista.

Zagotuj wodę, odlej odpowiednią ilość (1 i 1/4 szklanki), aby mogła trochę ostygnąć w czasie przygotowywania ciasta. W szklanej misce mieszamy wszystkie suche składniki (sól, cukier, mąki, drożdże, babkę jajowatą, płatki drożdżowe, zioła (tymianek i rozmaryn).


Oliwki i suszone pomidory drobno siekamy i dodajemy do suchych składników. Całość dokładnie mieszamy. Do mąk dodajemy rozpuszczony olej kokosowy i stopniowo wlewamy bardzo ciepłą, ale nie gorącą wodę (bo zabije drożdże, które mają nam pracować). 


Ciasto stopniowo mieszamy łyżką, aż zacznie się wyrabiać. Ciasto będzie dość gęste, ale nie ma mowy o wyrabianiu go dłońmi.


Ciasto przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe, nieprzewiewne miejsce na około godzinę. Drożdże zaczną pracować i ciasto pięknie nam wyrośnie.


Po godzinie ciasto powinno być naprawdę wyrośnięte, drożdże powinny prawidłowo pracować zostawiają właśnie takie pęcherze powietrza jak na poprzednim zdjęciu. Dlatego właśnie lubię pracę w szklanych miskach - widać, co dzieje się z ciastem i czy prawidłowo pracuje. Tak wyrośnięte ciasto odgazowujemy - mieszamy łyżką do momentu, aż rozbijemy wszystkie pęcherzyki powietrza.

Dłonie lekko natłuszczamy olejem. Z ciasta małymi partiami odrywamy kawałki i rolujemy na stolnicy, aby powstał nam taki paluch, na jakiego mamy ochotę. Większy, mniejszy, możesz zapleść je w warkocz, skręcić ze sobą dwa, lub skręcić jeden.


Na stolnicę wysypuję przyprawy, których chcę użyć do danego palucha np. curry, czarnuszka, sezam, suszona cebulka itp. Następnie obtaczam w przyprawach palucha, zawijam i układam na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Piekarnik rozgrzewam do 180° C z funkcją termoobiegu. 



Uformowane paluchy wkładam do rozgrzanego piekarnika i piekę około 20 minut. Pod uwagę weź także grubość paluchów - im grubsze, tym więcej czasu na pieczenie będą potrzebowały, ale w środku będą zdecydowanie miękkie i puszyste. Te cieńsze będą chrupiące, idealne do maczania w sosach, dipach.


Paluchy po upieczeniu przekładam jeszcze na kilka minut na kratkę, aby odparowały. Później przerzucam je do jakiegoś pojemnika lub wysokiej szklanki i rozkoszuję się smakiem ziół, zdrową przekąską i chrupiącą strukturą.

Takie paluchy z powodzeniem możesz zabrać w podróż, do pracy czy szkoły. Świetnie sprawdzą się jako typowe fingerfoody na imprezie, domówce, urodzinach czy spotkaniu rodzinnym.

piątek, 25 października 2019

Cześć!

Sezon na jabłka w pełni, więc czas najwyższy je wykorzystać w jakimś prostym przepisie! :) Szarlotka sypana należy chyba do jednego z ulubionych rodzajów ciast wszystkich tych, których męczy łączenie mokrych składników z suchymi, ubijanie jajek, oddzielanie żółtka od białek, zamartwianie się, czy ciasto wyrośnie, czy nie :)


To ciasto zdecydowanie dla tych, którzy uwielbiają połączenie jabłek i cynamonu. To było moje pierwsze podejście do sypanego ciasta i już teraz wiem, że będzie ich więcej! :)

Do przygotowania tej szarlotki sypanej potrzebujesz:
  • 1 i 1/4 szklanki mąki ryżowej + odrobina do obsypania foremki,
  • 1/4 szklanki skrobi ziemniaczanej,
  • 3/4 szklanki polenty (kaszki kukurydzianej),
  • pół szklanki sypkiego słodu (u mnie erytrytol),
  • 1 łyżeczkę proszku do pieczenia,
  • około 1 kg jabłek (u mnie polska gala), jest to waga po wycięciu gniazd nasiennych,
  • około 200-250 gramów śliwek,
  • 2 łyżeczki mielonego cynamonu,
  • 1/4 łyżeczki goździków rozbitych na proszek w moździerzu, 
  • około 50-60 gramów oleju kokosowego w wersji stałej.


Owoce myjemy pod bieżącą wodą. Śliwki pestkujemy i kroimy w grubsze plastry. Z jabłek wycinamy gniazda nasienne. Jeśli nie lubisz skórki w jabłkach, z powodzeniem możesz ją obrać.



W osobnej miseczce mieszamy suche składniki, czyli: polentę, mąkę ryżową, mąkę ziemniaczaną, słodzik, proszek do pieczenia.



I teraz czas na najdłuższą czynność przy tym cieście. Wszystkie jabłka należy zetrzeć na tarce o dużych oczkach. Gdy zetrzemy już całość do jabłek dodajemy wcześniej pokrojone śliwki, cynamon oraz goździki roztarte w moździerzu. Owoce z przyprawami mieszamy.


Tortownicę o średnicy 21 cm na dnie wykładamy papierem do pieczenia. Boki smarujemy olejem kokosowym i obsypujemy mąką ryżową.

Rozgrzewamy piekarnik do 180 °C z termoobiegiem.



Na sam dół wysypujemy 1/3 suchych składników. Na to układamy pierwszą warstwę owoców. Czynność powtarzamy: wysypujemy kolejną część suchych składników i przykrywamy owocami.


Na koniec na owoce wsypujemy ostatnią część suchych składników. Na górze, mniej więcej równomiernie, układamy olej kokosowy w wersji stałej. Całość wsadzamy do rozgrzanego piekarnika i pieczemy przez około 1 godzinę i 15 minut.


Podczas pieczenia olej kokosowy się rozpuścił i połączył wszystkie składniki. Do tego przyczynił się także sok ze startych jabłek. Dlatego właśnie ważne jest wykorzystanie przy tym cieśnie soczystych jabłek, np. gali, idared, jonagold).

Gdy czas pieczenia minie, ciasto wyciągamy z piekarnika na kratkę do lekkiego przestudzenia.


Ciasto idealnie wpisuje się w klimat obecnie panujący w Polsce - złota jesień sprawia, że taka szarlotka smakuje jeszcze lepiej! Do tego rozgrzewająca herbatka albo ulubiona kawa ze spienionym mlekiem i podwieczorek gotowy!


Ciasto jest wilgotne w środku, pięknie połączone!

Chyba właśnie tak smakuje jesień!

wtorek, 15 października 2019

Cześć! 

Sezon na dynię w mojej kuchni trwa w najlepsze i mam nadzieję, że Wy już zdążyliście się do niej przekonać! Mam dla Was propozycję, która w innej formie zdążyła już pojawić się na blogu. Zupa krem z dyni! (poprzedni przepis tutaj). 

Kupcie dynię, kilka innych składników i zabierajcie się do gotowania! Niejednokrotnie dynia jest już w przecenie - spieszcie się :)


Mnogość smaków, piękny kolor, walory smakowe i zdrowotne. Zupa naszpikowana jest witaminami i naturalnymi antybiotykami, dlatego nie lekceważcie tego przepisu, zwłaszcza w czasie, kiedy przeziębioną osobę można spotkać na każdym kroku.

Do przygotowania tej zupy potrzebować będziecie:

  • jednej średniej dyni hokkaido (lub innej, ale to właśnie dynia hokkaido nadała takiego koloru),
  • 2 średnich cebul,
  • około 5 ząbków czosnku,
  • kawałek, około 4 cm świeżej kurkumy,
  • bulionu mięsnego lub warzywnego (około 400 ml),
  • puszka mleka kokosowego
  • curry,
  • sól,
  • pieprz,
  • suszony imbir,
  • ostra papryka,
  • ulubione orzechy (u mnie prażone orzechy laskowe, ale mogą być również włoskie, ziemne, migdały, pistacje),
  • filet z piersi indyka (opcjonalnie, my tym razem mieliśmy wersję z mięsem),
  • przyprawy do fileta: odrobina cynamonu, do smaku: ostra papryka, sól, pieprz,
  • pietruszka do dekoracji,
  • olej do smażenia (u mnie ryżowy).

  1. Dynię hokkaido można jeść razem ze skórką, dlatego dokładnie szoruję ją pod bieżącą wodą z każdej strony, kroję na mniejsze kawałki. Jeśli macie inną dynię, polecam ją umyć i obrać, a następnie pokroić.
  2. Czosnek kroimy w płatki, cebulę w piórka (może być niedbale, bo i tak wszystko później zblendujemy). W garnku rozgrzewamy odrobinę oleju, jak do smażenia, gdy będzie gorący - wrzucamy czosnek i cebulę. Przesmażamy przez około 3 minuty do zarumienienia. Następnie ściągamy na osobny talerzyk, aby się nie przypaliło.

3. Do garnka dodajemy jeszcze odrobinę oleju. Po jego rozgrzaniu wrzucamy całą dynię i przesmażamy kolejne 3-4 minuty ciągle mieszając.

4. Do dyni dodajemy około 200 ml bulionu mięsny/warzywny i całość mieszamy. Gotujemy na małym ogniu co jakiś czas kontrolując miękkość dyni. Podczas gotowania dodajemy sól, pieprz do smaku, dodajemy po łyżeczce curry, suszonego imbiru, pół łyżeczki ostrej papryki. Świeżą kurkumę obieramy, ścieramy na tarce o małych oczkach i dodajemy. Całość dokładnie mieszamy. Dodajemy mleko kokosowe (większość stałej części, rzadszą część z powodzeniem można później wykorzystać do koktajli :)).


5. Blender w dłoń i gdy dynia jest ugotowana do miękkości, całość blendujemy na gładziutką masę. Jeśli idzie zbyt opornie, dodajemy więcej bulionu, aż konsystencja będzie dla nas zadowalająca. Zupa powinna być gęsta, kremowa, jednolita. Jeśli czegokolwiek Wam w niej brakuje, doprawcie po swojemu! To tylko moje propozycje! :)

6. Zupę przekładamy na najmniejszy ogień i gotujemy jeszcze chwilę. W tym czasie filet z indyka kroimy na mniejsze paseczki, wrzucamy do miski, dodajemy przyprawy, mieszamy i wrzucamy na patelnię, np. grillową. Smażymy do lekkiego zarumienienia się mięsa.



7. Orzechy siekamy drobno. Gdy mięso będzie gotowe, zupę wykładamy do głębokich talerzy, na zupie układamy mięso, posypujemy całość orzechami, dekorujemy natką pietruszki i gotowe!


Z tego przepisu wychodzą aż 4 porcje, więc będziecie mieli obiad na dwa dni lub w jeden dzień obiad, a w drugi kolację na ciepło. Gwarantuję, że zakochacie się w tym smaku i będziecie chcieli powtórzyć tę zupę!

Smacznego!